poniedziałek, 20 listopada 2017

Najlepsze roślinne źródła cynku + kilka pomysłów na dania bogate w cynk

Cynk to jeden z popularniejszych składników suplementów diety i bez wątpienia jest bardzo ważnym, niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania organizmu pierwiastkiem. Z jego niedoborami wiąże się m.in wypadanie włosów, suchość skóry, łamliwość paznokci, upośledzenie gojenia się ran, zaburzenia smaku i węchu czy zmniejszenie odporności, a więc szczególnie w sezonie jesienno zimowym, w którym zarazki czyhają na nas na każdym kroku, warto zwrócić uwagę na ilość składnika w diecie. I nie trzeba wcale brać reklamowanych wszędzie suplementów - spokojnie można pozyskać cynk nawet z diety całkowicie roślinnej.


piątek, 17 listopada 2017

Foodbook wegański #144


Dzisiejszy dzień mimo chłodu zaczął się słonecznie, więc od razu łatwiej było fotografować śniadanie. Rano miałam sporo czasu i w ramach odskoczni od owsianek zrobiłam placki - wzbogaciłam je w buraczka i plantana, za sprawą których pankejki wyszły mocno słodkie, bez dodatkowych dosładzaczy. W zestawie z kakao, placki to jedno moich ulubionych śniadań. Na obiad stworzyłam warzywną wersję jaglanki, a całość urozmaicił orzechowy sosik. W skład podwieczorku wszedł mój ulubiony zestaw smakowitości - miałam resztę upieczonej owsianki (pół zjadłam w środę na deser pokolacyjny, gdy nie wiedziałam czego mi się chce) i inne dobre rzeczy, m.in budyń, który mogłabym ostatnio jeść codziennie. A kolacja to w dużej mierze resztki tygodnia - akurat wykończyłam zupę, więc jutro mogę robić nową. Wszystko było pyszne i pasujące do jesiennej, trochę mrocznej pogody.

czwartek, 16 listopada 2017

Chipsy z bananów z solą morską Banana Joe - recenzja

Nie jestem wielbicielką chipsów i innych słonych przekąsek, w związku z czym kupuję takie niezwykle rzadko. Odzwyczaiłam już nerki od dużej ilości sodu, więc na słone jedzenie reagują chwilowym spowolnieniem filtracji. Moja siostra za to od jakiegoś czasu bez chipsów nie może żyć i zamawia całe pudełka uzdrowionych, z internetowych sklepów ze zdrową żywnością (wystrzega się oleju palmowego, glutaminianu sodu i podobnych ulepszaczy). Te bananowe dostałam właśnie od niej - jeśli się nie mylę - w prezencie imieninowym, wraz z innymi, nowymi dla mnie pysznościami. Oczywiście ucieszyłam się, bo słyszałam o nich wiele dobrego, a próbować nowości zawsze warto. Za chipsami z solą nigdy nie przepadałam, ale tutaj to co innego - w końcu zrobione zostały z bananów - więc z radością i ciekawością przystąpiłam do degustacji. 


wtorek, 14 listopada 2017

Pieczona owsianka dyniowa z jabłkiem

Pieczone owsianki przygotowuję zazwyczaj raz w tygodniu - od razu piekę ich więcej, bo tak samo dobrze smakują na zimno, więc nadają się świetnie do pracy. Najczęściej robię wersje wegańskie, jednak zdarza mi się dodać do masy jajko. Owsianka z jajkiem staje się nieco pulchniejsza i sprężystsza, ale tym całkowicie roślinnym niczego nie brakuje - w tej, owy odzwierzęcy składnik można pominąć. 

Ostatnio moim ulubionym połączeniem w owsiance pieczonej jest dynia z jabłkiem. Dynia wpływa korzystnie na strukturę i kolor masy, a jabłko dodaje słodkości i przyjemnej kwaskowatości. Poza płatkami owsianymi użyłam także mąki dyniowej, za sprawą której wypiek jest bardziej puchaty. Owsianka ta jest niezwykle prosta w przygotowaniu, wymaga niewielu składników, a po wymieszaniu wszystkiego robi się niemal sama. Przy tym smakuje świetnie i przypomina jabłkowe ciasto. 


niedziela, 12 listopada 2017

Wegańskie dania na wynos - co zabrać ze sobą do pracy lub szkoły?

Poprzednie wpisy z daniami na wynos cieszyły się sporym zainteresowaniem, więc dodaję kolejny - być może zainspiruje kogoś do przygotowania czegoś podobnego. Jedzenie w pojemniczkach to nieodłączny element mojego życia i staram się, aby dania były proste w przygotowaniu, sezonowe i smaczne, choć to oczywiście pojęcia względne ;)) Ciągle jeszcze jest dostępnych sporo polskich warzyw, więc korzystam z darów natury, zwłaszcza z brukselek i brokułów. Wszystkie poniższe zestawy nie zawierają źródeł glutenu innych niż płatki owsiane, nie mają w sobie składników odzwierzęcych i dobrze smakują zarówno na ciepło, jak i na zimno (choć wiem, że są osoby nie tykające ugotowanych warzyw po ostygnięciu). Warto poświęcić chwilę na przygotowanie jedzenia do pracy lub szkoły, bo dobrze mieć przy sobie coś odżywczego, co na pewno będzie nam smakować. 


piątek, 10 listopada 2017

Foodbook wegetariański #143


Dzisiaj na śniadanie ponownie jadłam owsiankę, bo nie miałam czasu na przygotowanie i jedzenie niczego innego, jednak tym razem ugotowałam ją w wydaniu kakaowym. Wyszła przepysznie czekoladowa i ciągle uważam, że jesienią nie ma lepszego śniadania, jednak przy następnym foodbooku postaram się zrobić już coś innego dla urozmaicenia. Obiad częściowo czekał na mnie w lodówce - do zupy dogotowałam tylko kaszę jaglaną, pysznie komponującą się z roślinną pomidorówką. A potem wyjadałam zapasy pochodzące z zeszłotygodniowych imienin mamy, za sprawą których foodbook nie jest wegański - zostało mi jeszcze ciasto i sałatka jarzynowa. Sałatkę wykończyłam na kolację, na którą jadłam to samo niemal przez cały miniony tydzień - ostatnio mam "fazę" na surówkę z kapusty, chleb i budyń. Wszystko zobaczycie w dalszej części notki ;)

czwartek, 9 listopada 2017

Tahini 100% ziarno sezamu Vegamarket - recenzja

Moje życie kulinarne bez tahini byłoby znacznie uboższe, więc prawie zawsze mam napoczęty jakiś słoik przysmaku, który wraz z masłem orzechowym i innymi kremami (aktualnie manną kokosową i kremem krówkowym) zajmuje część półki w jednej z szafek z "jedzeniem bieżącym" (w szafie z zapasami mam ich znacznie więcej). Pasty z sezamu niezmiennie używam do owsianek, jaglanek, do faszerowania świeżych daktyli, a także do dań warzywnych i kanapek, doceniając jej uniwersalność i naturalny smak. I pomyśleć, że kilka lat temu nie miałam pojęcia o istnieniu tego cuda i wówczas jadłam sezam głównie pod postacią chałwy... Chałwę lubię do tej pory, ale obecnie zdecydowanie wolę tahini.


poniedziałek, 6 listopada 2017

Wegańskie kanapki na jesień - część II

Jesienią ciągle można tworzyć smakowite kanapki, jednak znacznie trudniej jest je fotografować. Kanapki jem niezmiennie na niedzielne śniadania i chociaż wcale nie o bardzo wczesnej porze, brak słońca nie ułatwia mi robienia im zdjęć - w ostatnich tygodniach było niemal ciemno, a chyba będzie już tylko gorzej ;/ No ale niby ważniejszy jest smak, a o pyszne kanapki nie trudno, tym bardziej że na bazarkach jeszcze można kupić mnóstwo sezonowych warzyw. Pomidory ciągle mają smak, ponadto są papryki, pory i jarmuż, sprawdzający się na chlebie w roli sałaty. A poza warzywami, użytek można zrobić z past kanapkowych, strączków, masła orzechowego, tofu czy orzechów ;)


piątek, 3 listopada 2017

Foodbook wegański #142


Jednym z moich ulubionych jesiennych dań jest bez wątpienia owsianka, co chyba łatwo zauważyć, przeglądając mojego bloga. Gęsta owsianka ponownie stała się głównym elementem piątkowego śniadania, tym razem dla odmiany zrobiłam ją z bananem. To moim zdaniem jeden z lepszych owoców do śniadaniowych mieszanin, wnoszący wiele kremowości i słodyczy, dzięki czemu nie potrzeba już żadnego cukru. Miałam dzisiaj mnóstwo rzeczy do zrobienia, więc jeszcze bardziej doceniłam posiadane w lodówce resztki - na obiad ogrzałam robione kilka dni temu chilli sin carne, a do kolacji wmieszałam ugotowane wcześniej warzywa. W międzyczasie piekłam ciasta (na jutrzejsze przyjęcie imieninowe mamy), więc przy okazji zapiekłam owoce pod owsianą kruszonką na podwieczorek. Wszystko zobaczycie poniżej. 

czwartek, 2 listopada 2017

Migdały pikantne Ener bio - recenzja

Dzisiaj opisywane migdały kupiłam już dawno temu - wpadły w moje ręce w Rossmannie, akurat gdy chciało mi się czegoś chrupiącego i bardziej wytrawnego. Obecność tamari wskazywała na wyraźną słoność migdałów i chociaż za solą nie przepadam, nie zraziło mnie to szczególnie. Zaciekawiło mnie, co jest źródłem pikantności sugerowanej przez etykietkę i z braku ostrych składników na liście nie nastawiałam się na palące przeżycia. Pierwszej degustacji za dobrze nie pamiętam, ale niedawno nadszedł czas na powtórną - w tamtej chwili nie wiedziałam, czego mi się chce, a że zjadłam już sporo słodkich rzeczy,  słone migdały wydały mi się najlepszą opcją.


wtorek, 31 października 2017

Wegańskie owsiane placki dyniowe - śniadanie na Halloween

Chyba nie da się nie zauważyć, że dzisiaj Halloween - w końcu wystylizowane dynie przypominają o tym na każdym kroku. Pamiętam, jak pierwszy raz obchodziłam ten dzień wraz z siostrą - zrobiłam wtedy dyniowego potworka (który potem aż do wiosny rozkładał się na balkonie), a potem przychodziły nam do głowy różne głupoty. W ostatnich latach nie składało mi się na szczególną celebrację Halloween (najbardziej lubię oglądać wtedy horrory), ale dyniowy akcent w jedzeniu zawsze jest wskazany. W tym roku cały halloweenowy dzień spędzam w pracy, więc już w weekend przygotowałam dyniowe placki na wtorkowe śniadanie.

Dynia nadała owsianym plackom cudnego koloru i smaku, a banan lekko je posłodził. Nie użyłam do ich przygotowania żadnych składników odzwierzęcych, a mimo to bardzo dobrze się smażyły bez dodatku tłuszczu na patelni. W środku były dość wilgotne i miękkie, a z wierzchu pysznie przypieczone. Dyniowe placki najlepiej komponują mi się z roztapiającą pod wpływem ich ciepła ciemną czekoladą, choć jedzone na zimno także smakują świetnie.


niedziela, 29 października 2017

Ulubieńcy października 2017


Październik zbliża się ku końcowi i pewnie już za kilka dni wystrój wszelkich sklepów nabierze typowo świątecznego wyrazu. Znikną pomarańczowe dyniowe stwory, z którymi bardzo kojarzy mi się mijający właśnie miesiąc. Niestety kończy się już sezon na wiele warzyw i owoców i trudniejsze czasy nadchodzą dla roślinożerców... Jesień rozpanoszyła się na dobre i niestety zdążyła pokazać się ze złej strony - być może są osoby lubiące deszcz i zimno, ale ja się do nich nie zaliczam. Oczywiście gdy jestem w domu i nie zamierzam go opuszczać, to takie zjawiska mi nie przeszkadzają, ale że dużo chodzę, to wole słońce i suche chodniki. Trzeba się jednak pogodzić z rzeczywistością albo wyprowadzić w cieplejsze rejony, no i zawsze na pocieszenie można zjeść coś dobrego. Poza oczywistymi ulubieńcami jak brokuły, fasolka szparagowa, kwaśne jabłka czy kakao, na wyróżnienie zasługuje kilka innych dobrych rzeczy, jednak w tym miesiącu wyjątkowo ich mało - o części pewnie zapomniałam...

piątek, 27 października 2017

Foodbook wegański #141


Dzisiaj standardowo nie wiedziałam co mam zjeść - w końcu w piątek dania muszą mi nie tylko smakować, ale też jakoś wyglądać na blogu. Nie miałam pomysłu na śniadanie, ale rano uznałam, że w pochmurny i chłodny dzień najlepiej sprawdzi się gęsta owsianka - dodałam do niej jabłko, cynamon i kilka innych pyszności, przez co nabrała jesiennego szyku. Jabłko i cynamon trafiły także do mojej podwieczorkowej, idealnie sypkiej jaglanki - dawno już takiej nie jadłam. Obiad czekał na mnie w lodówce - akurat prawie wykończyłam pozostałości tygodnia, których starczyło jeszcze do kolacji. Uwielbiam takie miksy wszystkiego na talerzu, a już zwłaszcza gdy poszczególne produkty zachowują swoją odrębność i nie mieszają się. Wszystko zobaczycie poniżej ;)

czwartek, 26 października 2017

Batony Legal Cakes - Owocowo - czekoladowy, Chiacho, L'oreo - recenzja

Dzisiaj już ostatnia recenzja batonów Legal Cakes, jakie otrzymałam niedawno do spróbowania. Różnorodność słodyczy w asortymencie firmy sprawia, że można wybierać rodzaje w zależności od aktualnych widzimisię naszych kubków smakowych, a nawet pozwolić im powybrzydzać. Sami decydujemy, czy chcemy coś warstwowego, kremiastego, nadzianego owocami czy może bardziej suchego. Batony różnią się ponadto kalorycznością i zawartością poszczególnych makroskładników - chyba każdy znajdzie wśród nich coś zgodnego ze swoją dietą. Trzy opcje nadadzą się dla roślinożerców, a kokosowy Koko został oznaczony jako lowcarb i ucieszy zapewne wiele stroniących od węgli osób. Uważam, że warto spróbować wszystkich dostępnych smaków. 


wtorek, 24 października 2017

Jesienna owsianka szarlotkowa

Wiele czasu minęło, zanim zaakceptowałam jabłko jako dodatek do owsianki - kiedyś żaden owoc mi do takiego śniadania nie pasował (skład mojej owsianki niesamowicie ewaluował na przestrzeni lat), a w końcu polubiłam w daniu banana i gruszkę. Z czasem zaczęłam bardziej eksperymentować z owsiankami i pewnego dnia trafiło do niej kwaskowe jabłko - połączenie całkiem mi smakowało, ale dopiero po jakimś czasie zachwyciło mnie na dobre. Teraz dość często przyrządzam taką właśnie owsiankę - zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy jest spory wybór kwaskowatych jabłek, mięknących w czasie gotowania.

Z jabłkami oczywiście świetnie komponuje się cynamon, a sproszkowany korzeń maca dodaje ciekawego akcentu i przy okazji wzbogaca danie w wiele cennych dla zdrowia składników odżywczych (maca jest także adaptogenem, czyli substancją wspomagającą odporność organizmu na stres). Siemię lniane i chia też wiele dobra w sobie posiadają, a do tego idealnie zagęszczają - maksymalnie gęste owsianki są zdecydowanie moimi ulubionymi w ostatnich miesiącach. 


niedziela, 22 października 2017

Food haul - zakupy spożywcze z Biedronki, Rossmanna, Tesco i eko sklepu

Dawno nie dodawałam notki z zakupami spożywczymi, ale trudno mi segregować upolowane w sklepach rzeczy pod kątem przydatności do wpisu z food haulem. Często wstępuję do sklepów wracając z pracy i na bieżąco uzupełniam zapasy, a potem tracę rachubę co gdzie kupiłam. Ale w tym tygodniu zabrakło mi czasu na bieżące rozpakowanie zdobyczy i musiałam zrobić to wczoraj, więc uznałam, że może część produktów nada się do pokazania na blogu. Oczywiście to nie wszystko, co kupiłam w tygodniu - pomijam wszelkie owoce i warzywa, mleczka kokosowe (kupiłam dwa 500g mojej ulubionej firmy Real Thai) i 3 inne mleka roślinne, suszone owoce i orzechy (akurat uzupełniłam zapas pekanków w Lidlu, a w innym sklepie kupiłam suszone figi i pestki dyni), ale w zamian dorzuciłam kupione trochę wcześniej czekolady i batoniki - wydały mi się godne pokazania. 

Zacznę od zakupów z Biedronki, w której pojawiło się ostatnio mnóstwo ciekawych eko przysmaków. Poza "mlekiem" sojowym (opisywanym w ulubieńcach sierpnia), asortyment wzbogaciły dwa nowe - ryżowe i migdałowe, ale mam już takie zapasy roślinnych pić w domu, że nie dokupuję za dużo, więc się powstrzymałam. Upolowałam tylko 3 - pak sojowych mleczek czekoladowych, bo te zapewne niedługo ze sklepu znikną, być może na zawsze. 

ZAKUPY Z BIEDRONKI

piątek, 20 października 2017

Foodbook wegański #140


Po kilku iście wiosennych dniach, w mojej okolicy zrobiło się dość szaro i ponuro (istnieje prawdopodobieństwo, że słońce obraziło się na wszystkich palących liście na działkach, zasmradzając tym samym okolicę i wolało zostać za chmurami - wcale mu się nie dziwię ;/). Szkoda, bo myślałam, że z racji wolnego dnia uda mi się wyjść na rower do lasu i pozachwycać ciepłą, kolorową jesienią. Dobrze, że nie padało i mogłam bez szwanku wybrać się na spacer, którego głównym celem były małe zakupy. Ciągle jest dostępnych mnóstwo sezonowych pyszności, a część z nich znalazła miejsce w moim dzisiejszym jedzeniu. Na śniadanie zrobiłam dyniowo - jabłkowe placki, utylizując przy okazji resztki dyniowego pure. W lodówce czekało na mnie leczo z kapustą w woli głównej i wraz z kaszą gryczaną stworzyło smaczny i całkiem szykowny obiad. Podwieczorek także miałam gotowy - zrobiony kilka dni temu dyniowy tofurnik wyszedł bardzo smakowity. Kolację natomiast stworzyłam z napotkanych w lodówce resztek - może wygląda na taką bez ładu i składu, ale takie właśnie lubię najbardziej.

czwartek, 19 października 2017

Batony Legal Cakes (Szyszka, Żurawina + jagody goji, Karmelovy) - recenzja

Dzisiaj zapraszam na recenzję kolejnych trzech smaków batonów Legal Cakes, jakie otrzymałam niedawno i niemal od razu poddałam testom - krótki termin ważności nie pozwolił im długo czekać. Z racji tego, że przysmaki mają naturalny skład, a wnętrza nie utrwalono jadalną chemią, daty przydatności do spożycia batonów są dość krótkie i trzeba się z tym liczyć zamawiając je przez internet. W zamian jednak otrzymujemy zdrowe słodycze z dobrym składem, a obecność dodatkowego białka ucieszy niejednego poszukiwacza dodatkowych protein. Osobiście nie jestem entuzjastką białkowych produktów, a białka z mleka krowiego na co dzień unikam, jednak i dla wegan coś się znajdzie w asortymencie firmy - w poprzedniej recenzji możecie przeczytać o trzech wegańskich opcjach.


poniedziałek, 16 października 2017

Wegańskie dania na wynos - co zabrać ze sobą do szkoły lub pracy?

Z tego co obserwuję w ostatnim czasie, dania na wynos zabiera ze sobą coraz więcej ludzi. Nie tylko w pracy czy szkole mnóstwo osób wyciąga wypchane pysznościami pojemniczki, ale to częste zjawisko w pociągu czy autobusie. Oczywiście ciągle popularniejsze są rogaliki, batoniki czy burgery zakupione po drodze, jednak teraz już mało kogo dziwi jedzenie z lunchboxu (raz tylko, jak jadłam w parku, jedna pani zapytała mnie, gdzie można kupić takie dziwne rzeczy do jedzenia, a miałam tylko komosę z warzywami i ciecierzycą :D).

Wszystkie poniższe propozycje są wegańskie, a do tego nie zawierają źródeł glutenu innych niż płatki owsiane (a i te można bez problemu kupić z certyfikatem). Ponadto są proste w przygotowaniu, nie psują się szybko i większość bardzo dobrze smakuje na zimno. Warzywa czy kaszę można ugotować wcześniej na zapas, a owsiankę upiec przy okazji innych wypieków - w szybkim ogarnięciu jedzenia na wynos najważniejsza jest organizacja ;) 


piątek, 13 października 2017

Foodbook wegański #139


Dzisiaj, jak to często bywa w piątek, miałam spory dylemat śniadaniowy i po dłuższych namysłach padło na owsiankę, której już tydzień nie jadłam w wersji gotowanej (codziennie robiłam za to taką na szybko - płatki zalewałam wrzątkiem, potem dodawałam jogurt czy "mleko" roślinne, chia, banana i oczywiście dodatki), a że przez kilka tygodni nie było takiej w piątkowym foodbooku, mogłam zjeść bez myśli, że za często pokazuję takie samo śniadanie. Pozostałe dania w większości czekały na mnie w lodówce od poprzedniego weekendu - wegańska lasagne, skremowana zupa z sezonowych warzyw, ugotowane warzywa oraz przepyszna tartaletka zakupiona w Chudym Ciachu przy okazji wizyty w Łodzi - jedną zostawiłam na dzisiaj, na pocieszenie po ciężkim tygodniu. Wszystko zobaczycie poniżej ;)

czwartek, 12 października 2017

Czekolada Tesco finest Peruvian 70% - recenzja

Jesień i chłód sprzyjają konsumpcji czekolad, które teraz mogę zabierać do pracy bez ryzyka zmiany ich stanu skupienia - w końcu gęste błoto to ostatnia rzecz potrzebna mi w plecaku wśród licznych manatków. Zawsze mam przy sobie jakąś tabliczkę na czekoladowy głód, choć w ostatnim czasie dopada mnie taki dużo rzadziej niż wcześniej - przerzuciłam się na chrupacze i daktylowe ulepki. Jednak bez czekolady moje życie i wiele dań byłoby uboższe, więc cieszę się, że nie jestem uczulona na kakao i mogę jeść kakaowe dobra kiedy mi się to tylko zamarzy. A dzisiaj zapraszam na recenzję kolejnej tabliczki Tesco finest, tym razem stworzonej z peruwiańskiego kakao, w której miałam poczuć nuty kwiatowe i owocowe, a nawet miodowe - na to specjalnie nie liczyłam, ale na nienaganny smak jak najbardziej ;)


wtorek, 10 października 2017

Owsiane ciasto kakaowe z karmelem z daktyli i śmietanką kokosową

Napatrzywszy się na instagramowe fit słodkości, naszła mnie wena na upieczenie własnego ciasta, jednak długo nie mogłam się zdecydować co wybrać. Początkowo miałam zrealizować gotowy przepis, jednak nie znalazłam żadnego satysfakcjonującego mnie w 100%, więc postanowiłam improwizować - uznałam, że z dobrych składników wypiek nie może się nie udać. 

Chciałam, aby ciasto było uzdrowione, w pełni roślinne i zawierało w sobie zalegającą w lodówce śmietankę kokosową. Spód zrobiłam z posiadanych w szafkach mąk i płatków owsianych, trafiła też do niego sezonowa dynia, kakao i kokos, a słodkości dodały daktyle i dojrzałe banany. Ciasto wyszło zwarte i umiarkowanie wilgotne, z wyczuwalnym pierwiastkiem zdrowotności. Pokrywający je słodziutki daktylowy "karmel" dodał mnóstwo smaku, a całość zwieńczyła ubita z cukrem śmietanka kokosowa. Wypiek wychodzi dość kaloryczny, ale to prawie same wartościowe kalorie. 


niedziela, 8 października 2017

Wegańskie kanapki na jesień

Jesień na dobre rozgościła się w powietrzu i oczywiście nie pozostała bez wpływu na moje kanapki, które wpasowują się w obecną porę roku. Ciągle jest dostępnych wiele sezonowych warzyw, a ostatnio ważne miejsce w moim menu zajmuje papryka. Smakuje świetnie zarówno na surowo, jak i upieczona, a do tego chleb czy bułki nie rozmiękają pod wpływem jej obecności na wierzchu oraz wewnątrz. W dzisiejszym zestawieniu kanapkowym istotną rolę odegrało także awokado - uwielbiam ten owoc nie tylko ze względu na smak i kremowość, ale i za uniwersalność - już samo w sobie jest przepyszne, a połączone np. z syropem klonowym nabiera zupełnie nowego smaku. Bogate kanapki, a do nich kakao lub kawa to mój niezastąpiony zestaw na leniwe niedzielne śniadanie, najlepiej smakujące w cieplutkim łóżku, z którego jesienią jeszcze trudniej się wydostać. 


piątek, 6 października 2017

Foodbook wegański #138


Miałam dzisiaj sporo planów kulinarnych, a ich realizacji miał sprzyjać brak wielu resztek tygodnia w lodówce. Na śniadanie, gdy jeszcze miałam dużo kucharskiej weny, upiekłam przepyszne jesienne crumble - sezonowe owoce zapieczone pod owsianą kruszonką to najlepszy zestaw na początek deszczowego, trochę mrocznego dnia. Później niestety zawiódł mnie asortyment sklepów, w których nie znalazłam kilku potrzebnych składników do umyślonego wcześniej dania, na szczęście miałam jeszcze porcję zupy pomidorowej - z ugotowaną kaszą jaglaną stworzyła bardzo treściwy obiad. A w czeluściach lodówki znalazłam czerwoną kapustkę. I choć dopadło mnie uczucie wszechogarniającego utrudzenia, udało mi się zrobić uzdrowione wegańskie ciasto na podwieczorek - na leniwy weekend będzie jak znalazł. Na kolację też jadłam same dobre rzeczy - ugotowane warzywa i żytni chleb są bardzo wysoko w moim rankingu ulubionych ostatnio dań. Wszystko zobaczycie w dalszej części notki. 

czwartek, 5 października 2017

Batony Legal Cakes (wegańskie wersje) - orzechowo czekoladowy, Red Velvet i Sneaky - recenzja

Dziś kolejna część recenzji uzdrowionych batonów, jakie otrzymałam do testów od firmy Legal Cakes. Wybór przysmaków jest naprawdę imponujący i nawet weganie znajdą wśród nich coś dla siebie, gdyż trzy warianty, a dokładnie Baton orzechowo - czekoladowy, Red Velvet i Sneaky mają całkowicie roślinny skład. Muszę przyznać, że wegańskie słodycze cieszą mnie dużo bardziej niż te zawierające białka mleka, których to na co dzień unikam, a wszelkie sproszkowane proteiny raczej omijam. Kiedyś nie myślałam, że z roślinnych składników można tworzyć takie cudowności, a obecnie przekonuję się o tym niemal każdego dnia.


poniedziałek, 2 października 2017

Ulubieńcy września 2017


Wrzesień dobiegł końca i chociaż przez większość miesiąca było kalendarzowe lato, pogoda przeważnie wskazywała na typową jesień, dobrze że pod koniec zrobiło się słonecznie. Mam już szczerze dosyć deszczu i wilgoci, jednak we wrześniu jadłam najlepsze jabłka i winogrona z wiejskiego ogrodu, które smakiem i soczystością zawstydzają większość bazarkowych okazów. Poza tym udało mi się wyjechać na kilka dni do Gdańska, więc chyba mogę uznać ten miesiąc za udany.

Niestety po lecie nie ma już śladu, o truskawkach czy wyjadanych łyżką arbuzach mogę zapomnieć i chyba pora uzbroić się w gorącą czekoladę, zapas herbat i wyjąć jesienne wzmacniacze odporności. No i na pewno warto korzystać z sezonowych dóbr - w końcu dyni, śliwek, fasolki, kalafiorów czy brokułów nadal nie brakuje. Jednak dzisiejszy wpis dotyczyć będzie standardowo produktów innego rodzaju, a zacznę od przysmaku, który ubogacał wiele moich wrześniowych owsianek i jaglanek.

piątek, 29 września 2017

Fodbook wegański #137 - z daniami na wynos


Wiedząc, że w piątek wyjadę, a wiele osób lubi moje piątkowe foodbooki, przygotowałam wpis wcześniej z tym, co zabrałam jednego dnia do pracy. Dzisiejsze fotomenu składa się więc w całości z dań na wynos, więc może ktoś skorzysta i przygotuje coś podobnego do pracy czy szkoły. Uszykowanie części posiłków wydaje się czasochłonne, ale większość jedzenia do pracy robię zwykle hurtem (np. w weekend piekę 3 owsianki, gotuję więcej warzyw, piekę pasztet, obieram marchewki, myję jabłka itp. - to zawsze mniej sprzątania ;)), więc dzień przed pracą pozostaje mi tylko spakować wszystko do pojemniczków. 

Śniadanie zazwyczaj jadam w pracy, a tym razem zabrałam płatki wymieszane z dodatkami, które na miejscu połączyłam z bananem i mało tłustym mleczkiem kokosowym. Lunch to standardowo mieszanka warzyw i kaszy, a po lunchu muszę zwykle uzupełnić cukier - ostatnio korzystam z pyszności, jakie przywiózł mi tata z ogródka babci - te jabłka i winogrona są nie do opisania !! Do tego zazwyczaj kupuję jakieś zdrowe batoniki, w torbie mam też pistacje. A na kolację zabrałam upieczoną owsiankę - po zabieganym dniu smakuje najlepiej ;)

czwartek, 28 września 2017

Batony Legal Cakes - Szarlotkowy, Brownie i Koko - recenzja

Batony Legal Cakes są znane chyba wszystkim interesującym się odżywianiem osobom - zarówno tym zwracającym uwagę na wartość zdrowotną produktów, jak i poszukiwaczom nowości i ciekawostek spożywczych. Spośród przysmaków chyba każdy wybierze coś dla siebie - batony cechują się różną kalorycznością i zawartością węglowodanów, są urozmaicane wieloma dodatkami, a trzy rodzaje posiadają wegański skład. Wszystkie są bezglutenowe, wzbogacone w odżywkę białkową i nie zawierają cukru. Poza tym, zamawiając słodycze na stronie sklepu, można wybrać ich wielkość oraz sprawdzić kaloryczność, zawartość tłuszczu, białka i węglowodanów - czego healthy freak może chcieć więcej ;)


wtorek, 26 września 2017

Wegański pasztet z soczewicy, fasoli i kaszy jaglanej z rodzynkami

W minioną niedzielę umyśliłam sobie, że przydałby mi się na kolejny tydzień pracy jakiś strączkowy dodatek do kanapek (akurat kupiłam niby w 100% żytni chleb na zakwasie), a przy okazji moje lunchboxy mogłyby zyskać na smaku i odżywczości. Przed samym rozpoczęciem przygotowań zobaczyłam deficyty soczewicy, ale że akurat miałam nadmiar ugotowanej fasoli uznałam, że i ona dobrze sprawdzi się w wypieku, nadając mu nowy smak. 

Obydwa strączki dobrze się ze sobą zgrały i wraz z kaszą jaglaną stworzyły zwarty, lecz smarowny pasztet. Rodzynki wprowadziły nutkę słodkości, ale jeśli nie przepadacie za takową w wytrawnych daniach, spokojnie możecie pominąć. Pasztet cechuje się dość wysoką zawartością roślinnego białka, poza tym jest bezglutenowy i smakowity. Pokrojony na części stabilnie wypełniał kawałek mojego pojemnika z jedzeniem do pracy, a na chlebie przeistaczał się w jednorodną pastę - czego można chcieć więcej ;)


niedziela, 24 września 2017

Skąd czerpać żelazo na diecie wegańskiej + kilka pomysłów na dania bogate w ten składnik

Wielu osobom wydaje się, że dieta eliminująca produkty odzwierzęce to prosta droga do anemii, a przecież wcale tak być nie musi. Sama nie jem mięsa już kilka dobrych lat i jeszcze nigdy nie miałam niedoboru żelaza, podobnie jak moi roślinożerni znajomi. Wszyscy dotknięci tą przypadłością których spotkałam jedli mięso, niekiedy w dużych ilościach, jednak anemia u mięsożerców nie wzbudza takiej sensacji jak u wegetarian, którzy według niektórych, sami sobie taki los zgotowali ;)

A prawda jest taka, że dietę roślinną da się doskonale zbilansować pod względem ilości żelaza i jeśli nie istnieją żadne zaburzenia wchłaniania, można utrzymywać stężenie tego ważnego składnika na poziomie zabezpieczającym wszystkie potrzeby organizmu.


piątek, 22 września 2017

Foodbook wegański #136


Dzisiaj mamy pierwszy dzień jesieni i chociaż wcale mnie to nie cieszy i mniej więcej od miesiąca brakuje mi lata, chciałam uczcić wydarzenie jesiennymi przysmakami. Ta pora roku kojarzy mi się między innymi z dynią, którą kupiłam pierwszy raz kilka lat temu, aby stworzyć stworka na Halloween, a potem warzywo wpisało się na stałe w moją dietę - dzisiaj na przykład trafiło do śniadaniowych placków. Kwaśne i twarde jabłka, orzechy i śliwki to także dla mnie smaki jesieni.

Chyba najwyższy już czas wydobyć z czeluści szaf jesienne ciuszki domowe i ciepłe piżamy, zacząć myśleć o wzmacnianiu odporności przed zimą i uważać na czyhające wszędzie zarazki, niestety na lato będziemy musieli długo poczekać. Mam nadzieję, że jesień pokaże jeszcze swoje przyjemne oblicze, bo póki co momentami mam wrażenie, że już jest zima (jak dzisiaj w sklepie zobaczyłam kolekcję fartuchów kuchennych i serwetek z reniferami i mikołajami, poczułam grudzień :D) Przynajmniej na bazarkach jest dużo dobrych rzeczy do jedzenia - wiele darów sezonu zobaczycie poniżej :)

czwartek, 21 września 2017

Czekolada Tesco finest Ecuadorian 74% - recenzja

Ostatnio jem mniej czekolad niż wcześniej, ale terminy ważności zobowiązują, więc i na poniżej widoczną tabliczkę przyszedł czas. Czekoladom z serii Tesco finest jak dotąd nie mogłam niczego zarzucić i do Ecuadorian 74% byłam pozytywnie nastawiona, tym bardziej że kupiłam ją w promocji, którą została objęta wraz ze swoimi ciemnymi koleżankami - oczywiście zrobiłam spory zapas i teraz muszę się z nim uporać. Według opisu na opakowaniu, w przysmaku powinnam odnaleźć nuty kwiatowe i pikantne, a także aromat kokosu i zielonej herbaty - wiedziałam, że nie będzie to łatwe, ale nie pozostało mi nic innego, jak wgryźć się w ciemną, stworzoną z ekwadorskiego kakaowca, masę. 


poniedziałek, 18 września 2017

Wegetariański lunchbox - co zabrać ze sobą do szkoły lub pracy

Wrzesień mija, wakacje dla większości uczniów dobiegły końca, a już niedługo i studenci będą musieli myśleć, co zabrać ze sobą na uczelnię. Duża część wybierze kanapki, inni skomponują sobie obiad w mijanych po drodze sklepach, ale coraz więcej osób woli mieć przy sobie wypchane pysznościami lunchboxy. Osobiście uważam, że fajnie zjeść w pracy czy szkole coś dobrego i odżywczego, przy okazji odpowiadającego nam smakowo.

Na przygotowanie moich zestawów raczej nie poświęcam zbyt wiele czasu i stawiam na proste jedzenie. Zazwyczaj w sobotę i niedzielę gotuję jakieś bardziej pracochłonne dania w większej ilości i jeśli nadają się do zapakowania, zabieram ze sobą do pracy w kolejne dni. W miniony weekend na przykład robiłam wegańskie leczo z ciecierzycą i paprykarz z kaszy jaglanej, a do tego miałam naleśniki stworzone przez mamę, więc z łatwością mogłam skomponować danie na każdy dzień kolejnego tygodnia. Moje zestawy przeważnie są całkowicie wegańskie, tutaj wyjątkiem są naleśniki.


piątek, 15 września 2017

Fodbook wegański #135


Dzisiaj znowu miałam mnóstwo dylematów żywieniowych i niczego konkretnego mi się nie chciało - zarówno gotować, jak i jeść. Jednak kolejny raz myśl o notce na bloga zmotywowała mnie do kulinarnego wysiłku, a raczej do stylizowania obecnych w lodówce resztek z tygodnia. Największy problem miałam jak zawsze ze śniadaniem i chociaż wczoraj wymyśliłam bananowe proteinowe pankejki, to brak bananów w domu uniemożliwił mi realizację pomysłu, więc padło na bogatą owsiankę. Potem w większości wyjadałam to, co miałam w lodówce - czekało tam na mnie ugotowane tydzień temu leczo z ciecierzycą, bardzo dojrzałe już awokado, wege paprykarz i różniaste warzywa - tak więc miałam z czego tworzyć smakowite dania, a wszystkie zobaczycie poniżej.

czwartek, 14 września 2017

Manna kokosowa Basia Basia (Stragan Zdrowia) - recenzja

Stali czytelnicy bloga na pewno wiedzą, jak ważną rolę w moim życiu odgrywa kokos. Wiórki z tego orzecha czy chipsy kokosowe zawsze mam w szufladzie z codziennymi przysmakami, wiele dań urozmaicam dobrej jakości mleczkiem kokosowym, do sobotnich placków czy pieczonych owsianek zazwyczaj dodaję pachnący olej kokosowy i mąkę, regularnie też piję wodę kokosową, a kokos w składzie uzdrowionych słodyczy przyciąga mnie do nich jakąś tajemną siłą. Jednak nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kokosową manną, dlatego gdy zobaczyłam takie cudo w asortymencie sklepu ze zdrową żywnością Stragan Zdrowia, nie mogłam przejść obojętnie - już sama nazwa zapowiadała coś magicznego. Koniecznie zajrzyjcie na stronę sklepu, w którym znajdziecie wiele więcej zdrowych smakołyków.


wtorek, 12 września 2017

Kokosowo - brzoskwiniowy krem jaglany z cynamonem

Kasza jaglana to nieodłączny element mojej diety i jem ją w różnej postaci, w większość dni tygodnia. Często gotuję jaglankę na kolację z wybranym owocem, dążąc do maksymalnie sypkiej konsystencji, a gdy takiej nie osiągnę, dolewam jakieś roślinne "mleko" i blenduję całość na gładki krem. Ostatnio z kaszą najlepiej komponują mi się brzoskwinie, więc korzystam z sezonu na te pyszne i bogate w składniki odżywcze owoce. 

Do brzoskwiniowej jaglanki idealnie pasuje gęste mleczko kokosowe, wnoszące mnóstwo świeżego smaku. Cukier kokosowy dodał więcej słodyczy, bo sama brzoskwinia, choć dość słodka, nie daje rady wszystkiego dostatecznie posłodzić. A biorąc pod uwagę ostatnio panującą jesienną aurę, cynamon także świetnie się w całość wpasował. Jaglanka najlepiej smakuje cieplutka, udekorowana ciemną czekoladą i owocami suszonymi, ale kolejnego dnia, po wystudzeniu i zamknięciu w słoiku, jak najbardziej sprawdzi się jako danie na wynos.


niedziela, 10 września 2017

Moje niedzielne śniadania - kilka kompozycji kanapkowych na lato

Ciągle mamy kalendarzowe lato, ale jak tak patrzę na poniższe zdjęcia kanapek, widzę w nich jesień, z tym że ciepłą i słoneczną. Pamiętam, że kiedyś miałam taki etap w życiu, że prawie codziennie na obiad robiłam wypasione kanapki, koniecznie z papryką i pomidorem, a do tego gotowałam kolbę kukurydzy i było to właśnie jesienią. Obecnie kanapki jem najczęściej na niedzielne śniadania i niezmiennie wykorzystuję różne dostępne warzywa, komponujące się pysznie z większością dodatków do chleba. Moje kompozycje zazwyczaj wykańczam orzechami - teraz mamy sezon na laskowe, więc warto korzystać z tych świeżych, choć u mnie to pekanki najczęściej trafiają na wierzch - wszystko zobaczycie poniżej.


piątek, 8 września 2017

Foodbook wegański #134


Choć pogoda w ostatnim czasie sprawia, że najchętniej zakopałabym się pod kocem i oglądała ulubiony serial, trzeba zmierzać się z szarą rzeczywistością - deszczem i jesiennym zimnem. W zeszłym roku o tej porze było jeszcze lato, a teraz - nie wiem co to w ogóle ma być i myślę, że nie tak powinien wyglądać początek września. Przez cały tydzień uciekałam przed deszczem i cieszę się, że chociaż dzisiaj słońce dostąpiło zaszczytu wyjścia zza chmur, a tym samym ułatwiło mi trochę robienie fotek do wpisu. 

Na szczęście duża cześć składowych dzisiejszych dań czekała już na mnie w lodówce, więc nie musiałam wiele gotować, bo naprawdę nie miałam na nic weny, a na blogu nie wypada pokazywać byle czego - lekko wystylizowane resztki z tygodnia zawsze się sprawdzają. Poza tym, staram się doceniać sezonowe pyszności, których obecnie nie brakuje na bazarkach, a sporo z nich zobaczycie w dalszej części notki ;)

czwartek, 7 września 2017

Daktyle w surowej czekoladzie Cocoa - recenzja

Chociaż daktyle bardzo lubię i na stałe wpisały się w moją dietę, to w rankingu smaku suszonych owoców wyżej stawiam figi, morwy i morelki. Jednak pod względem uniwersalności trudno daktyle przebić. Już same w sobie są bardzo smaczne (zwłaszcza te świeże i mięciutkie;)), a nadziane masłem orzechowym czy tahini ukazują nowe, jeszcze wspanialsze oblicze. Mogą też stanowić słodką i lepką bazę do zdrowych batoników czy innych przekąsek, tak popularnych ostatnio wśród health freaków. Gdy w sklepie zobaczyłam daktyle w czekoladzie firmy Cocoa nie wątpiłam, że to udany duet, tym bardziej że mamy tutaj do czynienia z ekologicznym owocem i surową, nieskalaną wysoką temperaturą czekoladą, która jak dotąd mnie nie zawodziła.


wtorek, 5 września 2017

Bananowe tofurniczki owsiano - gryczane z patelni

Placki to niezmiennie jedno z moich ulubionych dań i niemal zawsze przyrządzam jakieś na sobotnie śniadanie. Często eksperymentuję ze składnikami i w zależności od posiadanych produktów, tworzę nowe wersje. Bardzo lubię zabierać też takie ze sobą do pracy, jednak nie zawsze chce mi się robić placki na później, bo choć wcale nie jest to czasochłonne, to jakoś fajniej mi się je je prosto z patelni ;)

Tym razem do placków dołożyłam tofu, za sprawą którego owsiano - gryczane "pankejki" nabrały twarożkowego wyrazu i zyskały sporo roślinnego białka. Dojrzały banan był jedyną substancją słodzącą i pysznie wpasował się w całość. Do części ciasta dołożyłam borówki, które smakowicie się zapiekły, a ciemna czekolada na wierzchu pysznie urozmaiciła lekko słodkie danie. Placki nie zawierają w sobie żadnych składników odzwierzęcych, mąki pszennej i cukru i dobrze smakują także na zimno (są elastyczne i tak fajnie gumiaste) - sprawdzą się zatem jako wypełnienie lunchboxu. 


niedziela, 3 września 2017

Ulubieńcy sierpnia 2017


Sierpień dobiegł końca, a wraz z wrześniem intensywnie zapachniało jesienią. Ostatni dzień wakacyjnego miesiąca był jeszcze cieplutki i letni, a nagle zrobiło się w powietrzu szaro i mrocznie - niezbyt mi się to podoba. Jednak wrzesień lubię i mam nadzieję, że wiele ładnych dni jeszcze przed nami, choć na sierpniowe upały chyba nie ma już co liczyć...

W sierpniu jadłam dużo dobrych rzeczy, jednak to owoce i warzywa mogę uznać za głównych ulubieńców miesiąca. Soczyste arbuzy, mango, maliny, brzoskwinie, papierówki, borówki i pomidory z krzaczka, fasolka szparagowa, kalafiory wygrywają z kupnymi pysznościami, ale to głównie ich dotyczył będzie dzisiejszy wpis. Wielu przysmaków nie odkryłam, ale kilka zasłużyło na wyróżnienie.

piątek, 1 września 2017

Foodbook wegański #133


W dzisiejszym foodbooku da się chyba zauważyć jeszcze większą rozlazłość niż zwykle, ale tak jakoś wyszło i najważniejsze, że wszystko było bardzo smaczne. Śniadaniową owsiankę musiałam upakować w słoik i zjeść poza domem, więc starałam się zmieścić w niej jak najwięcej dóbr, koniecznych do utrzymania przy życiu strudzonego mózgu. Na pocieszenie i przy okazji przymusowej przejażdżki do Łodzi, odwiedziłam popularne ostatnio Chude Ciacho - miejsce z odchudzonymi i uzdrowionymi wypiekami, gdzie zaopatrzyłam się w przepyszne tartaletki, z których jedną pożarłam na pośniadaniowy deser. Resztę dań jadłam już w domu - obiad skomponowałam z resztek (w lodówce czekała zupa i rozmaite warzywa), a na podwieczorek upiekłam chlebek bananowy, bo zobaczywszy cztery niemal nieżywe banany, nie miałam innego wyjścia (w sumie to nie nazwałabym wypieku chlebkiem, a raczej całkiem smacznym zakalcem, którego wizualne wartości poprawił krem krówkowy :P). I na koniec dnia moja ulubiona ostatnio kolacja - brzoskwiniowa jaglanka, fasolka szparagowa i pomidorki z ogródka.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Czekolada Lindt Excellence Roasted Sesame - recenzja

Niewiele jest dodatków dobrze komponujących mi się z czekoladą i najczęściej jem ciemne, niczym nie zmącone tabliczki. W masie kakaowej lubię zatopione orzechy i niektóre suszone owoce, z kolei nie przepadam za obecnością w niej elementów chrupkich, a soli i chilli wręcz nie znoszę (z drobnymi wyjątkami). Czekolady z sezamem jak dotąd nie jadłam, ale podprażone nasionka wydały mi się pasujące do słodycza, tym bardziej że często jadam sezamki w czekoladzie, więc pozytywnie nastawiłam się do degustacji Lind Excellence Roasted Sesame. Liczyłam na coś bardziej słodkiego niż deserowego, bo 47% zawartość masy kakaowej nie wskazywała na mroczną eksplozję kakaowości, więc zabrałam się za czekoladę w chwili, gdy mózg zakomunikował mi wzmożone zapotrzebowanie na cukier. 


wtorek, 29 sierpnia 2017

Owsianka z brzoskwinią i bananem na domowym "mleczku" kokosowo - daktylowym

Choć owsianki znacznie bardziej kojarzą mi się z zimą i jesienią, to w lecie także regularnie przygotowuję je na śniadanie i nawet w największy upał pożeram cieplutką, gęstą mieszaninę, gdy tylko najdzie mnie taka ochota. A nachodzi mnie często, bo letnia różnorodność owoców zachęca do eksperymentów i komponowania nowych wersji smakowych. Moją ulubioną owsianką ostatniego czasu jest taka z dodatkiem brzoskwini i banana - zamiast brzoskwini świetnie sprawdza się także mango i nektarynka. 

Gdy mam więcej czasu, owsiankę przygotowuję na domowym, chwilę wcześniej stworzonym "mleku" kokosowo - daktylowym. Jest ono lekko słodkie, a ową słodycz wzmacniają dojrzałe owoce, z których smak przenika do dania. W roli zagęstnika najlepiej sprawdza się mielone siemię lniane i nasiona chia, wnoszące także sporo zdrowych tłuszczów. Gęsta, wręcz kremowa, udekorowana pysznościami owsianka, to jedno z moich ulubionych śniadań na każdą porę roku.


niedziela, 27 sierpnia 2017

Wegańskie kanapki na lato - kilka kompozycji

Dawno nie dodawałam wpisu z moimi niedzielnymi kanapkami, ale ostatnio przez wyjazdy trochę zaniedbałam tę śniadaniową tradycję, do której najwyższy czas wrócić. Teraz, kiedy jest takie bogactwo sezonowych warzyw i owoców, nie trudno stworzyć smaczne i odżywcze kompozycje kanapkowe. Muszę korzystać, póki po szczypiorek, pomidorki czy borówki mogę wyjść do ogródka. Jako dodatek do chleba wyjątkowo smakuje mi obecnie także tahini, pasująca zarówno do warzyw (a już najlepiej komponuje mi się z ogórkiem i papryką), jak i owoców i nie wiem, jak ja kiedyś mogłam żyć bez tej sezamowej pasty. Urozmaicone kanapki (które często i tak jem warstwami ;)) wraz z kakao najbardziej kojarzą mi się z niedzielnym, leniwym śniadaniem.


Na kanapkę po lewej stronie trafiła pasta z migdałów ziemnych chufa (pochodząca ze sklepu Stragan Zdrowia), a towarzyszyły jej borówki. Na drugiej kanapce z kolei znalazła się pasta warzywna paprykowa (z Biedronki), sałata, pomidor i szczypiorek. Dalej widać więcej borówek, rodzynki w surowej czekoladzie i suszoną morelę, a do kanapek najprawdopodobniej wypiłam kakao z mlekiem kokosowym. 

piątek, 25 sierpnia 2017

Foodbook wegański #132


Ostatnio w powietrzu zapachniało jesienią, ale mam nadzieję, że ciepłe lato jeszcze wróci. Moje dzisiejsze menu w dalszym ciągu jest bardzo letnie, na szczęście owoców i warzyw ciągle jest pod dostatkiem. Pomroziłam sporo malin (na bazarku wypatrzyłam niesamowicie słodkie i pyszne), jutro może zrobię dżem z brzoskwiń, ale to nie to samo co świeżutkie i soczyste owoce - trzeba korzystać póki są :)

Sporo owoców zjadłam jak zwykle na przedśniadanie, a do śniadaniowej owsianki trafiło mango i banan (jak zawsze w piątek, miałam śniadaniowy dylemat i do końca nie wiedziałam, co pasowałoby na bloga :D). Fasolkę na obiad jem prawie każdego dnia, ale dzisiaj zrobiłam ją w nieco innym wydaniu, a do warzywnej mieszanki stworzyłam smakowite kanapki z leżakującym w lodówce pasztetem. W międzyczasie skomponowałam też podwieczorkową galaretkę, do której wydobyłam kilka resztek z szuflady. A na kolację ugotowałam moją ulubioną ostatnio jaglankę - z jabłkiem, cynamonem i tahini.

środa, 23 sierpnia 2017

Alpro deser sojowy z kokosem - recenzja

Gdy pierwszy raz zobaczyłam w sklepie kokosowy deser sojowy Alpro wiedziałam, że muszę go mieć. W końcu inne produkty firmy bardzo lubię, a kokos to smak, do którego już od dawna przyciąga mnie jakaś tajemna siła. Oczywiście przysmak kupiłam, po czym odłożyłam go do szafki z pysznościami oczekującymi na recenzję, a w międzyczasie zdążyłam kupić kilka kolejnych opakowań napotkanych w promocji. I chociaż termin ważności mnie nie naglił, musiałam zabrać się w końcu za recenzję i zrewidować, czy warto dalej korzystać z okazji. Wszystko wskazywało na smakowitość deseru - chociażby estetyczna i minimalistyczna szata graficzna opakowania (jedynie ktoś odpowiadający za przyklejanie etykietek mógłby popracować nad precyzją ;)), ale wiadomo - życie lubi nas zaskakiwać. 


niedziela, 20 sierpnia 2017

Zakopane - fotorelacja z wakacji

Z wakacji wróciłam już tydzień temu, ale dopiero w weekend zmobilizowałam się do przejrzenia zdjęć i napisania fotorelacji, o którą kilka osób pytało. Nie był to jednak wyjazd "jedzeniowy" - góry raczej nie słyną z wege przysmaków i bardziej skupiłam się na wędrówkach i podziwianiu krajobrazów oraz małym odwyku od wirtualnego świata, poza tym chciałam odpocząć od fotografowania wszystkiego co jem (ograniczyłam więc akcje pt. "odsuń się, bo będę robić zdjęcie" do minimum :D). Wspomnę tylko o kilku miejscach, w których można znaleźć roślinne dania - może nie ma ich wiele, ale w Zakopanem nawet weganom nie grozi śmierć głodowa.

Zakopane ma chyba tyle samo fanów, co przeciwników, ja zdecydowanie zaliczam się do tych pierwszych. Owszem, może i jest tam tłoczno w sezonie, ale mam sentyment do tego miasta, bo często jeździłam do niego w wakacje w dzieciństwie i chociaż wtedy nie zawsze chętnie zdobywałam szczyty, a wręcz nabyłam niechęci do gór na kilka kolejnych lat, teraz potrafię docenić piękno polskich Tatr. Zdjęcia oczywiście nie pokazują pełni uroków, bo aparat i słońce nie bardzo chciały ze mną współpracować - najlepiej zobaczyć wszystko na własne oczy.


piątek, 18 sierpnia 2017

Foodbook wegetariański #131

Już 2 tygodnie minęły od ostatniego wpisu na blogu, ale po powrocie z wakacji jakoś nie mogłam się zebrać do odnowienia więzi z elektroniką i do laptopa było mi nie po drodze. Wykorzystałam wolne dni na inne rzeczy, ale już czas najwyższy wrócić do wirtualnego życia z nowym foodbookiem. Tym razem menu jest wegetariańskie i chyba bardziej niż zwykle bez ładu i składu, ale po wyjeździe jeszcze nie ogarnęłam się żywieniowo. Nie podam dziś wartości odżywczych, bo wyjątkowo nie chciało mi się ważyć wszystkiego (jak już kiedyś pisałam, na co dzień ważę tylko przetwory zbożowe i orzechy), poza tym w niektórych produktach dokładne wartości byłyby trudne do oszacowania, ale za tydzień już postaram się zrobić stosowne tabelki. Dzisiaj za to możecie przeczytać trochę więcej na temat mojej aktywności fizycznej, o którą pyta mnie wiele osób - zainteresowani, w dalszej części wpisu dowiedzą się, w jaki sposób spaliłam część pożartych kalorii ;)


piątek, 4 sierpnia 2017

Foodbook wegański #130


Wiem, że wiele osób narzeka na obecnie panujące upały, ale ja je uwielbiam i dla mnie mogłoby tak być przez cały rok. Rozumiem jednak, że nie każdemu taka pogoda odpowiada, ale wszystkim się nie dogodzi i ja się cieszę ciepłem póki mogę, zimą będę marznąć. Być może powinnam się urodzić gdzieś w tropikach, bo mi wcale nie jest gorąco - po prostu idealnie ciepło.

Dzisiaj musiałam powyjadać wszystkie resztki, więc to zawartość lodówki w głównej mierze zadecydowała o moim menu. W lodówce czekała pozostałość trochę zbyt pikantnego kremu z kalafiora, napoczęte mleko kokosowe, jogurt sojowy, no i oczywiście warzywa i owoce. Latem, w pełni sezonu na roślinne przysmaki, nie jest trudno stworzyć coś dobrego. Ja bym mogła jeść same tylko owoce  - niestety dzisiaj na bazarku niczego specjalnego nie zastałam i dobrze, że na borówki mogłam iść do ogrodu rodziców, a w lodówce czekał na mnie idealny arbuz ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...