niedziela, 24 września 2017

Skąd czerpać żelazo na diecie wegańskiej + kilka pomysłów na dania bogate w ten składnik

Wielu osobom wydaje się, że dieta eliminująca produkty odzwierzęce to prosta droga do anemii, a przecież wcale tak być nie musi. Sama nie jem mięsa już kilka dobrych lat i jeszcze nigdy nie miałam niedoboru żelaza, podobnie jak moi roślinożerni znajomi. Wszyscy dotknięci tą przypadłością których spotkałam jedli mięso, niekiedy w dużych ilościach, jednak anemia u mięsożerców nie wzbudza takiej sensacji jak u wegetarian, którzy według niektórych, sami sobie taki los zgotowali ;)

A prawda jest taka, że dietę roślinną da się doskonale zbilansować pod względem ilości żelaza i jeśli nie istnieją żadne zaburzenia wchłaniania, można utrzymywać stężenie tego ważnego składnika na poziomie zabezpieczającym wszystkie potrzeby organizmu.


piątek, 22 września 2017

Foodbook wegański #136


Dzisiaj mamy pierwszy dzień jesieni i chociaż wcale mnie to nie cieszy i mniej więcej od miesiąca brakuje mi lata, chciałam uczcić wydarzenie jesiennymi przysmakami. Ta pora roku kojarzy mi się między innymi z dynią, którą kupiłam pierwszy raz kilka lat temu, aby stworzyć stworka na Halloween, a potem warzywo wpisało się na stałe w moją dietę - dzisiaj na przykład trafiło do śniadaniowych placków. Kwaśne i twarde jabłka, orzechy i śliwki to także dla mnie smaki jesieni.

Chyba najwyższy już czas wydobyć z czeluści szaf jesienne ciuszki domowe i ciepłe piżamy, zacząć myśleć o wzmacnianiu odporności przed zimą i uważać na czyhające wszędzie zarazki, niestety na lato będziemy musieli długo poczekać. Mam nadzieję, że jesień pokaże jeszcze swoje przyjemne oblicze, bo póki co momentami mam wrażenie, że już jest zima (jak dzisiaj w sklepie zobaczyłam kolekcję fartuchów kuchennych i serwetek z reniferami i mikołajami, poczułam grudzień :D) Przynajmniej na bazarkach jest dużo dobrych rzeczy do jedzenia - wiele darów sezonu zobaczycie poniżej :)

czwartek, 21 września 2017

Czekolada Tesco finest Ecuadorian 74% - recenzja

Ostatnio jem mniej czekolad niż wcześniej, ale terminy ważności zobowiązują, więc i na poniżej widoczną tabliczkę przyszedł czas. Czekoladom z serii Tesco finest jak dotąd nie mogłam niczego zarzucić i do Ecuadorian 74% byłam pozytywnie nastawiona, tym bardziej że kupiłam ją w promocji, którą została objęta wraz ze swoimi ciemnymi koleżankami - oczywiście zrobiłam spory zapas i teraz muszę się z nim uporać. Według opisu na opakowaniu, w przysmaku powinnam odnaleźć nuty kwiatowe i pikantne, a także aromat kokosu i zielonej herbaty - wiedziałam, że nie będzie to łatwe, ale nie pozostało mi nic innego, jak wgryźć się w ciemną, stworzoną z ekwadorskiego kakaowca, masę. 


poniedziałek, 18 września 2017

Wegetariański lunchbox - co zabrać ze sobą do szkoły lub pracy

Wrzesień mija, wakacje dla większości uczniów dobiegły końca, a już niedługo i studenci będą musieli myśleć, co zabrać ze sobą na uczelnię. Duża część wybierze kanapki, inni skomponują sobie obiad w mijanych po drodze sklepach, ale coraz więcej osób woli mieć przy sobie wypchane pysznościami lunchboxy. Osobiście uważam, że fajnie zjeść w pracy czy szkole coś dobrego i odżywczego, przy okazji odpowiadającego nam smakowo.

Na przygotowanie moich zestawów raczej nie poświęcam zbyt wiele czasu i stawiam na proste jedzenie. Zazwyczaj w sobotę i niedzielę gotuję jakieś bardziej pracochłonne dania w większej ilości i jeśli nadają się do zapakowania, zabieram ze sobą do pracy w kolejne dni. W miniony weekend na przykład robiłam wegańskie leczo z ciecierzycą i paprykarz z kaszy jaglanej, a do tego miałam naleśniki stworzone przez mamę, więc z łatwością mogłam skomponować danie na każdy dzień kolejnego tygodnia. Moje zestawy przeważnie są całkowicie wegańskie, tutaj wyjątkiem są naleśniki.


piątek, 15 września 2017

Fodbook wegański #135


Dzisiaj znowu miałam mnóstwo dylematów żywieniowych i niczego konkretnego mi się nie chciało - zarówno gotować, jak i jeść. Jednak kolejny raz myśl o notce na bloga zmotywowała mnie do kulinarnego wysiłku, a raczej do stylizowania obecnych w lodówce resztek z tygodnia. Największy problem miałam jak zawsze ze śniadaniem i chociaż wczoraj wymyśliłam bananowe proteinowe pankejki, to brak bananów w domu uniemożliwił mi realizację pomysłu, więc padło na bogatą owsiankę. Potem w większości wyjadałam to, co miałam w lodówce - czekało tam na mnie ugotowane tydzień temu leczo z ciecierzycą, bardzo dojrzałe już awokado, wege paprykarz i różniaste warzywa - tak więc miałam z czego tworzyć smakowite dania, a wszystkie zobaczycie poniżej.

czwartek, 14 września 2017

Manna kokosowa Basia Basia (Stragan Zdrowia) - recenzja

Stali czytelnicy bloga na pewno wiedzą, jak ważną rolę w moim życiu odgrywa kokos. Wiórki z tego orzecha czy chipsy kokosowe zawsze mam w szufladzie z codziennymi przysmakami, wiele dań urozmaicam dobrej jakości mleczkiem kokosowym, do sobotnich placków czy pieczonych owsianek zazwyczaj dodaję pachnący olej kokosowy i mąkę, regularnie też piję wodę kokosową, a kokos w składzie uzdrowionych słodyczy przyciąga mnie do nich jakąś tajemną siłą. Jednak nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kokosową manną, dlatego gdy zobaczyłam takie cudo w asortymencie sklepu ze zdrową żywnością Stragan Zdrowia, nie mogłam przejść obojętnie - już sama nazwa zapowiadała coś magicznego. Koniecznie zajrzyjcie na stronę sklepu, w którym znajdziecie wiele więcej zdrowych smakołyków.


wtorek, 12 września 2017

Kokosowo - brzoskwiniowy krem jaglany z cynamonem

Kasza jaglana to nieodłączny element mojej diety i jem ją w różnej postaci, w większość dni tygodnia. Często gotuję jaglankę na kolację z wybranym owocem, dążąc do maksymalnie sypkiej konsystencji, a gdy takiej nie osiągnę, dolewam jakieś roślinne "mleko" i blenduję całość na gładki krem. Ostatnio z kaszą najlepiej komponują mi się brzoskwinie, więc korzystam z sezonu na te pyszne i bogate w składniki odżywcze owoce. 

Do brzoskwiniowej jaglanki idealnie pasuje gęste mleczko kokosowe, wnoszące mnóstwo świeżego smaku. Cukier kokosowy dodał więcej słodyczy, bo sama brzoskwinia, choć dość słodka, nie daje rady wszystkiego dostatecznie posłodzić. A biorąc pod uwagę ostatnio panującą jesienną aurę, cynamon także świetnie się w całość wpasował. Jaglanka najlepiej smakuje cieplutka, udekorowana ciemną czekoladą i owocami suszonymi, ale kolejnego dnia, po wystudzeniu i zamknięciu w słoiku, jak najbardziej sprawdzi się jako danie na wynos.


niedziela, 10 września 2017

Moje niedzielne śniadania - kilka kompozycji kanapkowych na lato

Ciągle mamy kalendarzowe lato, ale jak tak patrzę na poniższe zdjęcia kanapek, widzę w nich jesień, z tym że ciepłą i słoneczną. Pamiętam, że kiedyś miałam taki etap w życiu, że prawie codziennie na obiad robiłam wypasione kanapki, koniecznie z papryką i pomidorem, a do tego gotowałam kolbę kukurydzy i było to właśnie jesienią. Obecnie kanapki jem najczęściej na niedzielne śniadania i niezmiennie wykorzystuję różne dostępne warzywa, komponujące się pysznie z większością dodatków do chleba. Moje kompozycje zazwyczaj wykańczam orzechami - teraz mamy sezon na laskowe, więc warto korzystać z tych świeżych, choć u mnie to pekanki najczęściej trafiają na wierzch - wszystko zobaczycie poniżej.


piątek, 8 września 2017

Foodbook wegański #134


Choć pogoda w ostatnim czasie sprawia, że najchętniej zakopałabym się pod kocem i oglądała ulubiony serial, trzeba zmierzać się z szarą rzeczywistością - deszczem i jesiennym zimnem. W zeszłym roku o tej porze było jeszcze lato, a teraz - nie wiem co to w ogóle ma być i myślę, że nie tak powinien wyglądać początek września. Przez cały tydzień uciekałam przed deszczem i cieszę się, że chociaż dzisiaj słońce dostąpiło zaszczytu wyjścia zza chmur, a tym samym ułatwiło mi trochę robienie fotek do wpisu. 

Na szczęście duża cześć składowych dzisiejszych dań czekała już na mnie w lodówce, więc nie musiałam wiele gotować, bo naprawdę nie miałam na nic weny, a na blogu nie wypada pokazywać byle czego - lekko wystylizowane resztki z tygodnia zawsze się sprawdzają. Poza tym, staram się doceniać sezonowe pyszności, których obecnie nie brakuje na bazarkach, a sporo z nich zobaczycie w dalszej części notki ;)

czwartek, 7 września 2017

Daktyle w surowej czekoladzie Cocoa - recenzja

Chociaż daktyle bardzo lubię i na stałe wpisały się w moją dietę, to w rankingu smaku suszonych owoców wyżej stawiam figi, morwy i morelki. Jednak pod względem uniwersalności trudno daktyle przebić. Już same w sobie są bardzo smaczne (zwłaszcza te świeże i mięciutkie;)), a nadziane masłem orzechowym czy tahini ukazują nowe, jeszcze wspanialsze oblicze. Mogą też stanowić słodką i lepką bazę do zdrowych batoników czy innych przekąsek, tak popularnych ostatnio wśród health freaków. Gdy w sklepie zobaczyłam daktyle w czekoladzie firmy Cocoa nie wątpiłam, że to udany duet, tym bardziej że mamy tutaj do czynienia z ekologicznym owocem i surową, nieskalaną wysoką temperaturą czekoladą, która jak dotąd mnie nie zawodziła.


wtorek, 5 września 2017

Bananowe tofurniczki owsiano - gryczane z patelni

Placki to niezmiennie jedno z moich ulubionych dań i niemal zawsze przyrządzam jakieś na sobotnie śniadanie. Często eksperymentuję ze składnikami i w zależności od posiadanych produktów, tworzę nowe wersje. Bardzo lubię zabierać też takie ze sobą do pracy, jednak nie zawsze chce mi się robić placki na później, bo choć wcale nie jest to czasochłonne, to jakoś fajniej mi się je je prosto z patelni ;)

Tym razem do placków dołożyłam tofu, za sprawą którego owsiano - gryczane "pankejki" nabrały twarożkowego wyrazu i zyskały sporo roślinnego białka. Dojrzały banan był jedyną substancją słodzącą i pysznie wpasował się w całość. Do części ciasta dołożyłam borówki, które smakowicie się zapiekły, a ciemna czekolada na wierzchu pysznie urozmaiciła lekko słodkie danie. Placki nie zawierają w sobie żadnych składników odzwierzęcych, mąki pszennej i cukru i dobrze smakują także na zimno (są elastyczne i tak fajnie gumiaste) - sprawdzą się zatem jako wypełnienie lunchboxu. 


niedziela, 3 września 2017

Ulubieńcy sierpnia 2017


Sierpień dobiegł końca, a wraz z wrześniem intensywnie zapachniało jesienią. Ostatni dzień wakacyjnego miesiąca był jeszcze cieplutki i letni, a nagle zrobiło się w powietrzu szaro i mrocznie - niezbyt mi się to podoba. Jednak wrzesień lubię i mam nadzieję, że wiele ładnych dni jeszcze przed nami, choć na sierpniowe upały chyba nie ma już co liczyć...

W sierpniu jadłam dużo dobrych rzeczy, jednak to owoce i warzywa mogę uznać za głównych ulubieńców miesiąca. Soczyste arbuzy, mango, maliny, brzoskwinie, papierówki, borówki i pomidory z krzaczka, fasolka szparagowa, kalafiory wygrywają z kupnymi pysznościami, ale to głównie ich dotyczył będzie dzisiejszy wpis. Wielu przysmaków nie odkryłam, ale kilka zasłużyło na wyróżnienie.

piątek, 1 września 2017

Foodbook wegański #133


W dzisiejszym foodbooku da się chyba zauważyć jeszcze większą rozlazłość niż zwykle, ale tak jakoś wyszło i najważniejsze, że wszystko było bardzo smaczne. Śniadaniową owsiankę musiałam upakować w słoik i zjeść poza domem, więc starałam się zmieścić w niej jak najwięcej dóbr, koniecznych do utrzymania przy życiu strudzonego mózgu. Na pocieszenie i przy okazji przymusowej przejażdżki do Łodzi, odwiedziłam popularne ostatnio Chude Ciacho - miejsce z odchudzonymi i uzdrowionymi wypiekami, gdzie zaopatrzyłam się w przepyszne tartaletki, z których jedną pożarłam na pośniadaniowy deser. Resztę dań jadłam już w domu - obiad skomponowałam z resztek (w lodówce czekała zupa i rozmaite warzywa), a na podwieczorek upiekłam chlebek bananowy, bo zobaczywszy cztery niemal nieżywe banany, nie miałam innego wyjścia (w sumie to nie nazwałabym wypieku chlebkiem, a raczej całkiem smacznym zakalcem, którego wizualne wartości poprawił krem krówkowy :P). I na koniec dnia moja ulubiona ostatnio kolacja - brzoskwiniowa jaglanka, fasolka szparagowa i pomidorki z ogródka.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Czekolada Lindt Excellence Roasted Sesame - recenzja

Niewiele jest dodatków dobrze komponujących mi się z czekoladą i najczęściej jem ciemne, niczym nie zmącone tabliczki. W masie kakaowej lubię zatopione orzechy i niektóre suszone owoce, z kolei nie przepadam za obecnością w niej elementów chrupkich, a soli i chilli wręcz nie znoszę (z drobnymi wyjątkami). Czekolady z sezamem jak dotąd nie jadłam, ale podprażone nasionka wydały mi się pasujące do słodycza, tym bardziej że często jadam sezamki w czekoladzie, więc pozytywnie nastawiłam się do degustacji Lind Excellence Roasted Sesame. Liczyłam na coś bardziej słodkiego niż deserowego, bo 47% zawartość masy kakaowej nie wskazywała na mroczną eksplozję kakaowości, więc zabrałam się za czekoladę w chwili, gdy mózg zakomunikował mi wzmożone zapotrzebowanie na cukier. 


wtorek, 29 sierpnia 2017

Owsianka z brzoskwinią i bananem na domowym "mleczku" kokosowo - daktylowym

Choć owsianki znacznie bardziej kojarzą mi się z zimą i jesienią, to w lecie także regularnie przygotowuję je na śniadanie i nawet w największy upał pożeram cieplutką, gęstą mieszaninę, gdy tylko najdzie mnie taka ochota. A nachodzi mnie często, bo letnia różnorodność owoców zachęca do eksperymentów i komponowania nowych wersji smakowych. Moją ulubioną owsianką ostatniego czasu jest taka z dodatkiem brzoskwini i banana - zamiast brzoskwini świetnie sprawdza się także mango i nektarynka. 

Gdy mam więcej czasu, owsiankę przygotowuję na domowym, chwilę wcześniej stworzonym "mleku" kokosowo - daktylowym. Jest ono lekko słodkie, a ową słodycz wzmacniają dojrzałe owoce, z których smak przenika do dania. W roli zagęstnika najlepiej sprawdza się mielone siemię lniane i nasiona chia, wnoszące także sporo zdrowych tłuszczów. Gęsta, wręcz kremowa, udekorowana pysznościami owsianka, to jedno z moich ulubionych śniadań na każdą porę roku.


niedziela, 27 sierpnia 2017

Wegańskie kanapki na lato - kilka kompozycji

Dawno nie dodawałam wpisu z moimi niedzielnymi kanapkami, ale ostatnio przez wyjazdy trochę zaniedbałam tę śniadaniową tradycję, do której najwyższy czas wrócić. Teraz, kiedy jest takie bogactwo sezonowych warzyw i owoców, nie trudno stworzyć smaczne i odżywcze kompozycje kanapkowe. Muszę korzystać, póki po szczypiorek, pomidorki czy borówki mogę wyjść do ogródka. Jako dodatek do chleba wyjątkowo smakuje mi obecnie także tahini, pasująca zarówno do warzyw (a już najlepiej komponuje mi się z ogórkiem i papryką), jak i owoców i nie wiem, jak ja kiedyś mogłam żyć bez tej sezamowej pasty. Urozmaicone kanapki (które często i tak jem warstwami ;)) wraz z kakao najbardziej kojarzą mi się z niedzielnym, leniwym śniadaniem.


Na kanapkę po lewej stronie trafiła pasta z migdałów ziemnych chufa (pochodząca ze sklepu Stragan Zdrowia), a towarzyszyły jej borówki. Na drugiej kanapce z kolei znalazła się pasta warzywna paprykowa (z Biedronki), sałata, pomidor i szczypiorek. Dalej widać więcej borówek, rodzynki w surowej czekoladzie i suszoną morelę, a do kanapek najprawdopodobniej wypiłam kakao z mlekiem kokosowym. 

piątek, 25 sierpnia 2017

Foodbook wegański #132


Ostatnio w powietrzu zapachniało jesienią, ale mam nadzieję, że ciepłe lato jeszcze wróci. Moje dzisiejsze menu w dalszym ciągu jest bardzo letnie, na szczęście owoców i warzyw ciągle jest pod dostatkiem. Pomroziłam sporo malin (na bazarku wypatrzyłam niesamowicie słodkie i pyszne), jutro może zrobię dżem z brzoskwiń, ale to nie to samo co świeżutkie i soczyste owoce - trzeba korzystać póki są :)

Sporo owoców zjadłam jak zwykle na przedśniadanie, a do śniadaniowej owsianki trafiło mango i banan (jak zawsze w piątek, miałam śniadaniowy dylemat i do końca nie wiedziałam, co pasowałoby na bloga :D). Fasolkę na obiad jem prawie każdego dnia, ale dzisiaj zrobiłam ją w nieco innym wydaniu, a do warzywnej mieszanki stworzyłam smakowite kanapki z leżakującym w lodówce pasztetem. W międzyczasie skomponowałam też podwieczorkową galaretkę, do której wydobyłam kilka resztek z szuflady. A na kolację ugotowałam moją ulubioną ostatnio jaglankę - z jabłkiem, cynamonem i tahini.

środa, 23 sierpnia 2017

Alpro deser sojowy z kokosem - recenzja

Gdy pierwszy raz zobaczyłam w sklepie kokosowy deser sojowy Alpro wiedziałam, że muszę go mieć. W końcu inne produkty firmy bardzo lubię, a kokos to smak, do którego już od dawna przyciąga mnie jakaś tajemna siła. Oczywiście przysmak kupiłam, po czym odłożyłam go do szafki z pysznościami oczekującymi na recenzję, a w międzyczasie zdążyłam kupić kilka kolejnych opakowań napotkanych w promocji. I chociaż termin ważności mnie nie naglił, musiałam zabrać się w końcu za recenzję i zrewidować, czy warto dalej korzystać z okazji. Wszystko wskazywało na smakowitość deseru - chociażby estetyczna i minimalistyczna szata graficzna opakowania (jedynie ktoś odpowiadający za przyklejanie etykietek mógłby popracować nad precyzją ;)), ale wiadomo - życie lubi nas zaskakiwać. 


niedziela, 20 sierpnia 2017

Zakopane - fotorelacja z wakacji

Z wakacji wróciłam już tydzień temu, ale dopiero w weekend zmobilizowałam się do przejrzenia zdjęć i napisania fotorelacji, o którą kilka osób pytało. Nie był to jednak wyjazd "jedzeniowy" - góry raczej nie słyną z wege przysmaków i bardziej skupiłam się na wędrówkach i podziwianiu krajobrazów oraz małym odwyku od wirtualnego świata, poza tym chciałam odpocząć od fotografowania wszystkiego co jem (ograniczyłam więc akcje pt. "odsuń się, bo będę robić zdjęcie" do minimum :D). Wspomnę tylko o kilku miejscach, w których można znaleźć roślinne dania - może nie ma ich wiele, ale w Zakopanem nawet weganom nie grozi śmierć głodowa.

Zakopane ma chyba tyle samo fanów, co przeciwników, ja zdecydowanie zaliczam się do tych pierwszych. Owszem, może i jest tam tłoczno w sezonie, ale mam sentyment do tego miasta, bo często jeździłam do niego w wakacje w dzieciństwie i chociaż wtedy nie zawsze chętnie zdobywałam szczyty, a wręcz nabyłam niechęci do gór na kilka kolejnych lat, teraz potrafię docenić piękno polskich Tatr. Zdjęcia oczywiście nie pokazują pełni uroków, bo aparat i słońce nie bardzo chciały ze mną współpracować - najlepiej zobaczyć wszystko na własne oczy.


piątek, 18 sierpnia 2017

Foodbook wegetariański #131

Już 2 tygodnie minęły od ostatniego wpisu na blogu, ale po powrocie z wakacji jakoś nie mogłam się zebrać do odnowienia więzi z elektroniką i do laptopa było mi nie po drodze. Wykorzystałam wolne dni na inne rzeczy, ale już czas najwyższy wrócić do wirtualnego życia z nowym foodbookiem. Tym razem menu jest wegetariańskie i chyba bardziej niż zwykle bez ładu i składu, ale po wyjeździe jeszcze nie ogarnęłam się żywieniowo. Nie podam dziś wartości odżywczych, bo wyjątkowo nie chciało mi się ważyć wszystkiego (jak już kiedyś pisałam, na co dzień ważę tylko przetwory zbożowe i orzechy), poza tym w niektórych produktach dokładne wartości byłyby trudne do oszacowania, ale za tydzień już postaram się zrobić stosowne tabelki. Dzisiaj za to możecie przeczytać trochę więcej na temat mojej aktywności fizycznej, o którą pyta mnie wiele osób - zainteresowani, w dalszej części wpisu dowiedzą się, w jaki sposób spaliłam część pożartych kalorii ;)


piątek, 4 sierpnia 2017

Foodbook wegański #130


Wiem, że wiele osób narzeka na obecnie panujące upały, ale ja je uwielbiam i dla mnie mogłoby tak być przez cały rok. Rozumiem jednak, że nie każdemu taka pogoda odpowiada, ale wszystkim się nie dogodzi i ja się cieszę ciepłem póki mogę, zimą będę marznąć. Być może powinnam się urodzić gdzieś w tropikach, bo mi wcale nie jest gorąco - po prostu idealnie ciepło.

Dzisiaj musiałam powyjadać wszystkie resztki, więc to zawartość lodówki w głównej mierze zadecydowała o moim menu. W lodówce czekała pozostałość trochę zbyt pikantnego kremu z kalafiora, napoczęte mleko kokosowe, jogurt sojowy, no i oczywiście warzywa i owoce. Latem, w pełni sezonu na roślinne przysmaki, nie jest trudno stworzyć coś dobrego. Ja bym mogła jeść same tylko owoce  - niestety dzisiaj na bazarku niczego specjalnego nie zastałam i dobrze, że na borówki mogłam iść do ogrodu rodziców, a w lodówce czekał na mnie idealny arbuz ;)

czwartek, 3 sierpnia 2017

Czekolada kokosowa Cocoa - recenzja

Surowe czekolady firmy Cocoa są jednymi z moich ulubionych i prawie zawsze mam jakąś napoczętą w szufladzie z codziennymi przysmakami. Do tej pory jadłam tylko te ciemne - klasyczną, z pekanami, z wiśnią acai, z jagodami goji, czy cappuccino migdałowe z morwą, ale jak w sklepie ze zdrową żywnością zobaczyłam wersję kokosową, od razu kupiłam. Oczywiście musiała trochę poczekać na swoją kolej w szufladzie z zapasami, ale w końcu przyszła na nią pora, gdy w minioną sobotę zachciało mi się czegoś bliżej nieokreślonego po śniadaniu. Gdyby nie fakt, że wcześniej widziałam jej recenzje na innych blogach, spodziewałabym się iście białej tabliczki, ale tak, byłam gotowa na ciemniejsze ubarwienie głównej bohaterki notki. 


poniedziałek, 31 lipca 2017

Ulubieńcy lipca 2017


Lipiec dobiegł końca i chociaż przez większą część nie zachwycał pogodą, to w ostatnie dni pokazał się z dobrej strony. Zawsze lubiłam ten miesiąc - za lato, słońce i sezonowe owoce, więc nie jestem specjalnie ucieszona jego końcem. Tegoroczny lipiec najbardziej kojarzyć mi się będzie z malinami, truskawkami (te już chyba się kończą na dobre ;/), arbuzami (gdy tylko mogę, zasiadam ze sporym kawałkiem i jem łyżką prosto ze skórki), borówkami prosto z krzaka, brzoskwiniami i nektarynkami (idealnymi do owsianek), fasolką szparagową, cukinią i bobem i te produkty stanowiły znaczącą część mojego wyżywienia, jednak i kilka nowości niesezonowych zasługuje na wyróżnienie - zobaczycie je poniżej ;)

piątek, 28 lipca 2017

Foodbook wegański #129


Dzisiaj znowu nie miałam pomysłu na śniadanie, a wczoraj w ogóle zapomniałam wszcząć procesy myślowe na ten temat. Rano dopiero uzmysłowiłam sobie, że trzeba dodać fotomenu na bloga i byle jaka, niewystylizowana owsianka nie wchodzi w grę :P Po szybkim przeglądzie szafek zdecydowałam się zrobić bananowe placki z dodatkiem wegańskiej odżywki białkowej, która wyleciała mi z półki niemal na głowę - uznałam to za wystarczający znak, aby wypróbować proteinowy proszek (i aby jutro zrobić porządki). Mój obiad to sezonowy zestaw smakołyków, a główną rolę odegrała fasolka - uwielbiam to warzywo i jem prawie codziennie. Dzisiejsza pochodzi z ogródka koleżanki mojej mamy, a pierwotnie była czarna - zdziwiłam się (i lekko rozczarowałam), gdy w czasie gotowania zmieniła zabarwienie, ale najważniejsze, że smakowała cudnie, zwłaszcza w połączeniu z tahinką. Podwieczorek skomponowałam z ulubionych przysmaków ostatnich dni, a na kolację ponownie zrobiłam jaglankę w warzywnym wydaniu, przez co wyglądała prawie tak samo jak obiad - wszystko zobaczycie poniżej ;)

czwartek, 27 lipca 2017

Krem z migdałów Chufa (Stragan Zdrowia) - recenzja

Masła orzechowe to od wielu już lat niezbędne wyposażenie moich półek ze zdrową żywnością. Sporo różnych kremów orzechowych w życiu zjadłam, ale z takim z migdałów ziemnych chufa miałam do czynienia pierwszy raz. Nigdy też nie jadłam migdałów ziemnych w całości, ale według informacji w internecie cechują się one słodkim i łagodnym smakiem - dla mnie to wystarczająca rekomendacja. Byłam bardzo ciekawa czy krem, zgodnie z opisem na etykietce, będzie słodki i z radością podeszłam do degustacji, licząc na coś pysznego. A słoiczek z tym smakołykiem pochodzi ze sklepu ze zdrową żywnością Stragan Zdrowia - koniecznie zajrzyjcie na stronę firmy i popatrzcie jakie inne cudowności można tam znaleźć ;)


wtorek, 25 lipca 2017

Pieczona wegańska owsianka z nektarynką i cukinią

Pieczone owsianki to niezmiennie jedne z moich ulubionych dań, a najbardziej lubię w nich to, że za każdym razem można zrobić inną wersję smakową. Latem korzystam z sezonowych dóbr, a do owsianki z piekarnika pasuje zdecydowana większość dostępnych teraz owoców. Zazwyczaj dodaję także cukinię, która ubogaca konsystencję, a jej nienachalny smak komponuje się z innymi składnikami. I nie może zabraknąć dosładzającego całość banana.

Tym razem, do bananowo - cukiniowej owsianki, dodałam dojrzałą nektarynkę, która puszczając swoje soki przy pieczeniu, wniosła mnóstwo smaku. Olej i mąka kokosowa wprowadziły kokosową nutkę, a mąka dodatkowo wpłynęła na zwartą konsystencję. Ciepłą owsiankę udekorowałam rodzynkami, płatkami kokosu i ciemną czekoladą, która pysznie się roztopiła. A po wystudzeniu wypiek można zabrać ze sobą do pracy - owsianka wówczas robi się jeszcze bardziej zwarta i  na zimno smakuje tak samo cudownie ;)


niedziela, 23 lipca 2017

Dlaczego jem owoce na czczo i czy to szkodzi zdrowiu?

Dostałam ostatnio kilka zapytań o to, dlaczego przed śniadaniem jem owoce i czy nie boję się, że tym sposobem zniszczę sobie trzustkę i zapadnę na cukrzycę, a jedna osoba wyraziła dużą troskę o moją wagę - ponoć owoce na czczo tuczą. A jak to w odżywianiu bywa, nie ma jednej słusznej teorii na ten temat i myślę, że najlepiej słuchać swojego organizmu - on często dobrze wie, co dla niego najlepsze ;)

Jak wiadomo, owoce są bardzo bogate we fruktozę i wg niektórych, cukier ten należy ograniczać do minimum, ale ja nie jestem zwolenniczką tej teorii i jak możecie zobaczyć w moich foodbookach, owoców jem sporo, zwłaszcza w sezonie, i nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu na wagę czy zdrowie, nawet jedząc je wieczorem. Ale jak już pisałam, to wszystko kwestia indywidualna i wiele zależy od masy ciała czy od celów dietetycznych, jakie każdy z nas sobie stawia. 


piątek, 21 lipca 2017

Foodbook wegański 128


Ostatnio nie mam weny na gotowanie i najbardziej smakują mi proste, niemal gotowe już dania (moim hitem ostatnich dni są wafle ryżowe z awokado/hummusem/pastą paprykową/tahini, z sałatą i pomidorem - do tego jakieś ugotowane warzywa i nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba ;)) oraz owoce, ale blog po raz kolejny zmusił mnie do większego wysiłku kulinarnego. 

Na śniadanie zrobiłam przepyszną owsiankę z dodatkiem dojrzałej nektarynki i wielu "superfudsów" - to chyba najlepsze danie na początek deszczowego dnia (nie wiem, gdzie te zapowiadane upały ;/). Obiad skomponowałam z lodówkowych znalezisk, a podwieczorek, w postaci ciasta z galaretką, czekał na mnie w lodówce. Jadłam także truskawki, które są pewnie jednymi z ostatnich, zdobytych w tym sezonie i warto było się po nie tarabanić w deszczu na bazarek - najbardziej lubię je same, ale pysznie wzbogaciły moją kolacyjną jaglankę ;)

czwartek, 20 lipca 2017

Czekolada Auchan Bio 70% - recenzja

Dużo czasu minęło, zanim poniższa czekolada została wydobyta z mojej szuflady z zapasami - wszystko przez dość odległy termin ważności. Kupiłam ją już dawno temu w Auchan - pamiętam, że pierwotnie na pocieszenie i w celu uzupełnienia niedoborów kalorycznych po badaniach, ale jak potem popatrzyłam na opakowanie stwierdziłam, że wypadałoby wstawić jej recenzję na bloga, więc trafiła w czeluścia mebla na długie miesiące. Czekolada wydała mi się smaczna - nie oczekiwałam od niej w prawdzie niczego specjalnego, ale 70% tabliczki rzadko kiedy mnie zawodzą, więc pozostało mi spróbować auchanowski wyrób.


wtorek, 18 lipca 2017

Korzenne ciasto dyniowe z nektarynkami

Chociaż lato nie kojarzy się specjalnie z dynią, to w tym roku odkryłam, że fajnie wpisuje się ona w letnie ciasta z owocami. A że ciągle mam zamrożone zapasy pomarańczowego warzywa (i chyba nie tylko ja ;)), to wykorzystuję je, łącząc z sezonowymi dobrami - tym razem padło na nektarynki. 

Nektarynki bardzo dobrze wpasowały się w korzenne ciasto, a pure z dyni nadało mu przyjemnie pomarańczowego koloru, wpływając przy okazji na strukturę. Wypiek był mięciutki i puszysty, a za sprawą wiórków lekko kokosowy. Wiele smaku wniosły także rodzynki oraz ciemna czekolada, świetnie pasująca do nektarynek. Nie jest to ciasto idealne pod względem zdrowotnym - mąka pszenna i cukier to składniki przez wiele osób umieszczone na liście produktów zakazanych, ale z pewnością zdrowsze od klasycznych wypieków. Do tego jest łatwe w przygotowaniu i doskonale sprawdzi się na grillu czy pikniku. 


niedziela, 16 lipca 2017

Wegańskie kanapki na lato - kilka kompozycji

Jak pisałam nie raz na blogu, kanapki na niedzielne śniadanie to taka moja mała tradycja. Jednak lato trochę nie sprzyja jej kultywowaniu, bo w sobotę z racji różnych wydarzeń zdarza mi się zjeść spore ilości chleba, przez co następnego dnia rano mam ochotę jedynie na owoce lub owsiankę. Dlatego dzisiejszy wpis zawiera w sobie nie tylko kanapki śniadaniowe, ale także jedną obiadową i kolacyjną. W ogóle to ostatnio bardziej polubiłam chleb - najczęściej jem żytni, lecz czasem wolę taki zwykły biały "puchacz" - najlepiej z masłem lub rozmiażdżonym awokado. Do tego często gotuję jakieś sezonowe warzywa i nic więcej mi do żywieniowego szczęścia nie potrzeba ;) Poniżej pokażę Wam kilka bardziej odżywczych kompozycji kanapkowych, całkowicie roślinnych.


piątek, 14 lipca 2017

Foodbook wegański #127


Jak widać poniżej, w dalszym ciągu objadam się owocami, rekompensując sobie częściowo braki słońca. Ciągle wierzę, że prawdziwe lato nadejdzie i jeszcze zdążę wygrzać swoje ciepłolubne kości. Póki co, pozostaje się cieszyć smakami lata i korzystać, bo obecnie naprawdę jest z czego. 

Codziennie rano, jeszcze przed właściwym śniadaniem, jem owoce, a najbardziej lubię truskawki i maliny - nie ma dla mnie nic lepszego niż miska pełna takich pyszności. W mojej okolicy truskawki ciągle są dostępne, a do tego smakują idealnie i gdy się skończą, będzie mi ich bardzo brakować. Owoce weszły także w skład dzisiejszego śniadania, a najwięcej wniosło zmiksowane mango, pysznie komponujące się z ugotowaną na sypko komosą. Obiad również zawierał w sobie mnóstwo sezonowych darów, podobnie jak kolacja. Z kolei podwieczorek to stworzony na szybko zestaw smakowitości, a wszystko to zobaczycie poniżej;)

czwartek, 13 lipca 2017

Krem orzechowo - kakaowy Super Krówka - recenzja

Wegańskie super krówki - zarówno te o smaku toffi, jak i czekoladowe zachwyciły mnie na tyle, że weszły na stałe w skład mojej codziennej diety. Sprawdzają się niemal w każdym przypadku zapotrzebowania na coś słodkiego i podejrzewałam, że krem orzechowo - kakaowy będzie mnie docukrzał w tak samo pyszny sposób. Nigdy nie byłam wielką fanką słodkich, gotowych dodatków do chleba, choć miałam w życiu czas, że do szkoły niemal codziennie zabierałam kanapki z najpopularniejszym na świecie smarowidłem, jednak taki całkowicie roślinny krem orzechowo - kakaowy to zupełnie co innego. Czułam, że wniesie wiele smaku do moich dań, a zwłaszcza z chrupaczami skomponuje się cudnie - byłam pewna jego wspaniałości, więc jakiekolwiek rozczarowanie byłoby dla mnie niemałym szokiem :)


wtorek, 11 lipca 2017

Puszyste placki owsiane z bananem i cukinią

Placki to niezmiennie jedno z moich ulubionych dań i niemal zawsze przyrządzam jakieś na sobotnie śniadanie, zdarza mi się robić je na obiad lub jako wypełnienie lunchboxu. Do ciasta można dodawać różne składniki i za każdym razem tworzyć małe naleśniki o innym smaku. Z latem najbardziej kojarzą mi się placki z jagodami, borówkami czy truskawkami, a także cukiniowe, które można przygotować zarówno w wersji słodkiej, jak i bardziej wytrawnej - ja oczywiście wolę słodkie. 

Od jakiegoś czasu bardzo lubię połączenie cukinii z bananem, który wnosi wiele słodkiego smaku, a przy okazji wpływa na strukturę placków. Nienachalne smakowo warzywo także urozmaica konsystencję, wnosząc do dania mnóstwo składników odżywczych. Podstawę "pankejków" stanowiły zmielone płatki owsiane, tworzące wraz z mąką dyniową odżywczą bazę ciasta. Za sprawą jajka, a raczej ubitego białka, placki wyszły bardzo puchate, niemal biszkoptowe, a najlepiej smakowały z roztapiającą się nich ciemną czekoladą i chrupiącymi orzechami.


niedziela, 9 lipca 2017

Najlepsze roślinne źródła wapnia w diecie + kilka dań bogatych w wapń

Wapń to bardzo ważny pierwiastek, który powinniśmy dostarczać organizmowi wraz z dietą każdego dnia. Według norm opracowanych przez Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie, dorosły człowiek, w zależności od stanu fizjologicznego, codziennie powinien spożywać 1000 - 1300mg tego minerału. Jak wiadomo, najwięcej wapnia zawiera mleko i przetwory mleczne, ale wiele osób z różnych względów z nich rezygnuje i wówczas warto wiedzieć, gdzie tego składnika szukać. Z własnego doświadczenia wiem, że eliminując produkty odzwierzęce, możliwe jest wypełnienie dziennych norm żywieniowych, a poniżej opiszę kilka produktów, które najbardziej to ułatwiają ;)


piątek, 7 lipca 2017

Wegański jadłospis 126


Chociaż pogoda nie nastraja optymistycznie (nie pamiętam lipca, w którym musiałam rano wychodzić w kurtce lub grubej bluzie :P), widoki na bazarkach już jak najbardziej tak. Poza polskimi owocami uwielbiam arbuzy i mango, przez co czasami sama nie wiem, co mam jeść (dobrze, że mam dużą lodówkę :D). Przynajmniej letnimi przysmakami można sobie zrekompensować brak słońca - szkoda tylko, że owoce nie zawierają witaminy D3 ;)

Sezonowych dóbr w moim menu nie brakowało i już do śniadaniowej jaglanki trafiło idealnie dojrzałe i słodkie mango. Jak zawsze nie miałam pomysłu na obiad, ale mieszanka rozmaitości okazała się strzałem w dziesiątkę, podobnie jak kolacyjne kanapki i podsmażone warzywa. Objadłam się także owocami, aż w pewnym momencie miałam ich dosyć, no ale z sezonu trzeba korzystać - truskawki, jakie teraz kupuję, są przepyszne, a niedługo znikną na długie miesiące. Wszystko zobaczycie poniżej ;)

czwartek, 6 lipca 2017

Zdrowe słodycze - batony Bakal Sport Magnez, Energy i Protein - recenzja

Jak na pewno stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, bardzo lubię wszelkie zdrowe słodycze i nigdy nie brakuje ich w moich zapasach. Zrobione z suszonych owoców i orzechów przysmaki zazwyczaj okazują się przepyszne, ponadto są źródłem wielu wartościowych składników. Na szczęście coraz więcej takich produktów powstaje, a wiele z nich można kupić w popularnych sklepach. Istnieje też mnóstwo pseudo zdrowych batonów czy zbożowych ulepków, dlatego zawsze warto sprawdzać skład. Składowi batonów Bakal Sport nie można niczego zarzucić - dzięki temu, że tworzą je głównie bakalie, zasługują na miano zdrowych słodyczy. 


wtorek, 4 lipca 2017

Wegetariański pasztet z soczewicy i marchewki z natką pietruszki

Pasztet z poniższego przepisu był jednym z pierwszych, jakie w ogóle zrobiłam w życiu. Pamiętam, że kiedyś często stanowił wypełnienie mojej grahamki, oczywiście w towarzystwie warzyw - zazwyczaj papryki i szczypiorku oraz awokado. Teraz bułek raczej nie jadam, ale z waflami ryżowymi, chlebem żytnim czy po prostu jako dodatek do lunchu, pasztet sprawdza się idealnie.

Podstawę pasztetu stanowiła soczewica, będąca świetnym źródłem wartościowego białka roślinnego. Marchewka wniosła wiele pysznego smaku i witamin, a przy tym nadała wypiekowi ładnego koloru. Aromatyczna natka pietruszki także wzbogaciła smak, podobnie jak liczne przyprawy, pysznie i ciekawie doprawiające całość. Pasztet dawał się łatwo kroić, ale też cechował się smarowną konsystencją - najlepszą na kanapki :)


niedziela, 2 lipca 2017

Ulubieńcy czerwca 2017


Czerwiec się skończył i chociaż pogoda nie zawsze na to wskazuje, mamy kalendarzowe lato. Uczniowie mogą cieszyć się wakacjami, a wszyscy bogactwem owoców i warzyw na bazarkach - są dostępne truskawki, czereśnie, importowane arbuzy i mango, botwinka, resztki szparagów, bób i ciągle nowe pyszności się pojawiają. Przez to, że dużo jem wspomnianych wcześniej przysmaków, nie próbowałam wielu nowości, bo nie bardzo mam kiedy - żeby człowiek mógł jeść wszystko co chce, to nie wiem ilu posiłków by to wymagało :D Ale kilka dobroci, których na blogu wcześniej nie pokazywałam, zobaczycie poniżej, a zaczynam od największego hitu miesiąca ;)

piątek, 30 czerwca 2017

Wegański jadłospis 125


Dziwna pogoda, jaka w ostatnim czasie stała się normą, nie ułatwia cieszenia się latem - nigdy nie wiadomo, kiedy świecące słońce zasłonią ciemne chmury, wyzwalając ulewę i wiatr. Nie doświadczyłam póki co upałów, ale lato dopiero się zaczęło, więc może jeszcze zrobi się ładniej. Pocieszające jest na pewno bogactwo sezonowych owoców i warzyw ;)

Codziennie objadam się truskawkami, arbuzem i mango - to chyba moja ulubiona owocowa trójca ostatnich tygodni. Owoców nie mogło zabraknąć w śniadaniu, na które, jak niemal w każdy piątek, nie miałam pomysłu - najchętniej zjadłabym owsiankę, ale blog zmusza do różnorodności i padło na placki. Z obiadem problemu nie miałam, bo zachciało mi się tofucznicy, więc pozostało tylko upolować tofu. Musiałam zrobić też spore zakupy owocowo - warzywne i niestety zapomniałam o zielonej fasolce, ale do jutra jakoś przeżyję. Tofucznicę urozmaiciły inne warzywa, a jeszcze inne weszły w skład kolacji. I jadłam też smakowity podwieczorek - dzięki pewnej dobrej osobie, która wczoraj zdobyła dla mnie wegańską jagodziankę. Wszystko zobaczycie poniżej :)

czwartek, 29 czerwca 2017

Czekolada CACHET 72% - recenzja

Lato nie sprzyja zbytnio żywotowi czekolad, choć moje - w domowej szufladzie - żyją raczej w komforcie cieplnym. Gorzej może skończyć się zabranie przysmaku do pracy - nigdy nie wiadomo, kiedy akurat słońce przygrzeje podróżującą w plecaku tabliczkę. Dlatego też ostatnio jem mniej nieodpornych na ciepło wyrobów z kakao, stąd dawno nie było żadnej recenzji na blogu, ale czas najwyższy. Poniżej widoczną czekoladę kupiłam dawno temu w Almie i wszystko wskazywało na jej pyszny smak - zarówno opakowanie, zawartość kakao, skład, jak i dobre doświadczenia z innymi tabliczkami firmy - czekolada Cachet extra dark 85% oraz Cachet cocoa nibs 70% były naprawdę smakowite ;)


wtorek, 27 czerwca 2017

Owsiane muffinki bananowe z truskawkami i ciemną czekoladą

Kiedyś muffinki były najczęściej robionym przeze mnie wypiekiem - wydawały mi się czymś najprostszym, a różne dodatki sprawiały, że za każdym razem wychodziły inne. To od nich zaczęłam przygodę z pieczeniem - pamiętam, że pierwsze wyszły mi twarde i rozwalające się (zamiast skorzystać z gotowego przepisu, zdałam się na eksperymenty i chyba dodałam za dużo mąki :D), ale każde kolejne były coraz lepsze. Teraz rzadko robię te "ciastka", ale postanowiłam skorzystać z sezonowych owoców i stworzyć uzdrowioną wersję ;)

Zrezygnowałam z mąki pszennej i połączyłam ze sobą mąkę owsianą, jaglaną i gryczaną - muffinki nie wyszły zbytnio puchate, ale wilgotne i zwarte. Były lekko tylko słodkie, głównie za sprawą dojrzałego banana, ponadto smak wzbogaciły sezonowe truskawki. Do całości świetnie pasowała ciemna czekolada, wnosząca także sporo składników odżywczych. Muffinki polecam wszystkim lubiącym zdrowe wersje wypieków - pierwiastek zdrowia bez wątpienia w nich czuć ;) 


niedziela, 25 czerwca 2017

Kilka pomysłów na wegetariańskie kanapki na lato

Choć pogoda nie codziennie na to wskazuje, od kilku dni mamy kalendarzowe lato. Ta pora roku kojarzy mi się m.in z kolorowymi, pełnymi warzyw kanapkami - mało co potrafi wnieść w nie tyle smaku i wartości wizualnych co świeże warzywka. Na bazarkach nie brakuje rzodkiewek, sałaty czy pomidorów, wiele aromatu dodaje też szczypiorek, po który w każdą niedzielę idę do ogródka. Wszystkie warzywa pysznie komponują się z awokado, hummusem i innymi roślinnymi pastami - latem niewiele trzeba, żeby stworzyć smaczne kanapki. Wykorzystać można także sezonowe owoce - truskawki na przykład godnie zastępują banana, łącząc się z masłem orzechowym ;)


piątek, 23 czerwca 2017

Wegetariański jadłospis 124


Dzisiaj miałam lekkiego pecha, bo chociaż obeszłam kilka sklepów i bazarek, nie udało mi się nigdzie znaleźć apetycznie wyglądającego arbuza (a tak mi się go chciało, chociaż od kilku dni jem prawie codziennie) i szparagów, na które sezon się kończy i trzeba korzystać. Do tego zapomniałam o tofu, a chciałam zrobić tofucznicę do kolacji. Na szczęście miałam truskawki, botwinkę, koperek i w końcu na pobliskim targu pojawił się bób, który jest jednym z moich ulubionych strączków. 

I znowu nie miałam pomysłu na śniadanie, ale rano czułam, że ucieszy mnie wyłącznie owsianka. Była w prawdzie na blogu w zeszłotygodniowym foodbooku, ale zmieniłam dodatki i powstało zupełnie inne danie. W obiedzie znalazło się sporo sezonowych darów, podobnie jak w podwieczorku, na który stworzyłam ciastko w mikrofali, tym razem z dodatkiem truskawek. Na kolację zrobiłam jaglankę, a do niej jadłam pasztet soczewicowy, przez który fotomenu nie jest całkowicie wegańskie - zawierał on bowiem niewielki dodatek jajek. Wszystko zobaczycie poniżej ;)

środa, 21 czerwca 2017

Ekologiczne masło sezamowe Biofood - recenzja

Jak już na blogu nie raz pisałam, na pastę sezamową zawsze znajdzie się miejsce w mojej szafce z zapasami - wraz z masłem orzechowym stanowi ona mój ulubiony płynny dodatek do śniadań i kolacji. Tahini świetnie się łączy zarówno z daniami słodkimi, jak i wytrawnymi, dzięki czemu może wzbogacać owsianki, jaglanki, kanapki czy dania warzywne, no i oczywiście bez niej nie powstałby hummus. Mieszaninie z sezamu nie brakuje nie tylko ciekawego smaku, ale i wartości odżywczych - w końcu sezam zawiera wiele składników mineralnych, a jego rozdrobnienie umożliwia znacznie wyższe ich przyswojenie. Nie pamiętam już, gdzie kupiłam poniżej widoczną pastę (podejrzewam, że było to w Łodzi w sklepie ze zdrową żywnością) - na pewno zapowiadała się smakowicie ;) 


poniedziałek, 19 czerwca 2017

Co zabrać na śniadanie do pracy lub szkoły - kilka pomysłów na śniadania na wynos

Często można przeczytać, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia i bez jego spożycia nie powinno opuszczać się domu, gdyż grozi to m.in spadkiem metabolizmu i wrzodami żołądka. Osobiście nie zgadzam się z tymi poglądami i uważam, że wychodząc wcześnie rano, nie ma co na siłę wpychać w siebie pożywienia, jeśli nie ma się to najmniejszej ochoty. Co innego, gdy budzimy się głodni i mamy czas na spokojną konsumpcję - wtedy warto zjeść wartościowy posiłek w domu.

Nie uważam też, że śniadanie należy pomijać i opijać się do pory obiadu tłumiącą głód kawą, ale nic się nie stanie, jeśli zjemy je później. Ja, ponieważ w dni pracujące wstaję wcześnie rano, zabieram coś ze sobą i jem w pracy lub w drodze. Poniżej pokażę Wam kilka dań, które świetnie sprawdzą się na pierwszy posiłek na wynos (część z nich służy mi także za kolację w dni, w które jem ją poza domem).


piątek, 16 czerwca 2017

Wegański jadłospis 123


Wiele osób zapewne cieszy się teraz długim weekendem i chociaż więcej wolnych dni sprzyja kulinarnym eksperymentom, ja dzisiaj nic ciekawego nie stworzyłam. Być może brak słońca odebrał mi wenę do wymyślania, bo proste potrawy cieszyły mnie najbardziej. Pełna zdrowych dodatków owsianka to jedno z moich ulubionych dań śniadaniowych i dzisiaj także mnie nie zawiodła. Podobnie mieszanka komosy i warzyw na obiad - miało powstać gęste danie w stylu curry, a wyszła zupa - wyjątkowo udana i aromatyczna. A na kolację ugotowałam krem jaglany w wiosennym wydaniu - z dodatkiem soczystych truskawek, których w moim menu także nie brakowało. Wszystko zobaczycie poniżej ;)

czwartek, 15 czerwca 2017

Krówki wegańskie z kakao Super krówka - recenzja

Po wyjątkowo udanej degustacji wegańskich krówek o smaku tofii nie mogłam się doczekać, aż spróbuję wersji czekoladowej. Trochę trwało, nim udało mi się upolować je w sklepie, a później dostałam krówki w przesyłce od firmy wytwarzającej te pyszności, co niesamowicie mnie ucieszyło. Ostatnio się chyba uzależniłam od przysmaku i czuję, że moje życie bez codziennej porcji ulepków byłoby znacznie uboższe. Super krówki z pewnością zachwycą wiele osób lubiących słodkości, zwracających uwagę na to co jedzą - wytwarzane są z naturalnych, ekologicznych surowców, a ich prosty skład zachęci do spróbowania nie jednego eko freaka ;)


wtorek, 13 czerwca 2017

Chlebek dyniowy z truskawkami, kokosem i migdałami

Nie wiem jak Wy, ale ja ciągle mam mrożone dary zeszłego sezonu - co roku zamrażam za dużo letnich pyszności, zupełnie jakby zimą nie było co jeść. Obecnie wolę świeże owoce, więc resztki malin czy porzeczek poczekają do jesieni, ale z dyniowym pure postanowiłam się rozprawić już teraz. Dynię mrożę z myślą o chlebkach dyniowych i choć to dla mnie typowo jesienne wypieki, tym razem postanowiłam nadać ciastu wiosennego wyrazu, łącząc przetworzone warzywo z tegorocznymi truskawkami. 

Bazę wypieku stanowiła mąka pszenna i jaglana, a dyniowe pure nadało mu cudnego koloru i wilgotności. Truskawki wzbogaciły smak, podobnie jak rodzynki, daktyle, wiórki kokosowe i migdały. Uzdrowione ciasto ładnie wyrosło, wyszło lekko słodkie, idealne nie tylko na podwieczorek, ale także na śniadanie lub kolację - samo w sobie jest bardzo smaczne, ale pysznie komponuje się także z dżemem lub masłem orzechowym ;)


niedziela, 11 czerwca 2017

Wegański lunchbox - kilka pomysłów na roślinne dania do pracy lub szkoły

Osoby regularnie odwiedzające mojego bloga czy instagram zapewne wiedzą, że dania zabierane w lunchboxie są wpisane w moje życie. Daleko im do pełnych szyku wnętrz niektórych pojemniczków obiadowych, ale stawiam na prostotę, szybkość przygotowania i smakowity nieład :)

Staram się, aby moje zestawy były jak najbardziej sezonowe, więc obecnie wykorzystuję szparagi czy botwinkę, ale mrożone brokuły czy kalafiory też są ważnym elementem większości z nich. Za główne źródło węglowodanów służą mi zamiennie komosa ryżowa i kasza gryczana niepalona, które łączę zazwyczaj ze strączkami i świeżą zieleninką. A jako dodatki tłuszczowe najbardziej lubię awokado, oliwki, pesto czy tahini, sporo smaku dodaje także hummus i koncentrat pomidorowy. Kiedyś często warzywom towarzyszyło jajko, a od jakiegoś czasu wypełnienie moich pojemniczków jest całkowicie roślinne. Kilka z nich zobaczycie poniżej - może coś Was zainspiruje do przygotowania podobnego dania na wynos ;)


W daniu widocznym powyżej, niepaloną kaszę gryczaną (wcześniej chwilę namoczoną) ugotowałam wraz z kiełkami na patelnię przez ok. 12 minut. Po tym czasie wymieszałam całość z czarnymi oliwkami i przyprawą z suszonymi pomidorami i czosnkiem oraz posypałam nasionami słonecznika. Obok widać upieczoną cukinię, a dalej ugotowane warzywa - brokuła, kalafiora i fasolkę szparagową z dodatkiem hummusu, polane tahini i olejem lnianym
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...